Diabelski młyn, czyli Bezdroża i Rubieże i różne inne słowa

Diabelski młyn, czyli Bezdroża i Rubieże i różne inne słowa

Przeglądałam wczoraj moje ostatnie recenzje książek i zdałam sobie sprawę, że kompletnie pominęłam Diabelski młyn, czyli trzeci tom przygód Nikity i Robina pióra Anety Jadowskiej. Co się odwlecze, to nie uciecze, więc w końcu niech i ta recenzja ujrzy światło dzienne.

Diabelski młyn – Aneta Jadowska

Fabuła

Po powrocie z Norwegii Nikita jest zdeterminowana, by pomóc Robinowi poznać jego tożsamość. Jedynym wyjściem jest udanie się do archiwum Zakonu. Zasadniczy problem polega jednak na dotarciu na miejsce. Archiwum znajduje się bowiem w alternatywnej części świata i aby się tam dostać, trzeba pokonać Rubieże i Bezdroża, zanim one pokonają wędrowców.

Jednym ze sposobów jest dołączenie do taboru, którego magia przeciwstawia się magii Bezdroży. Nikita z Robinem dołączają więc do taboru Cygańskiego Księcia, który decyduje się na pomoc bohaterom. Po drodze muszą jednak wykonać jedno ważne zadanie. Albo im się uda i tabor zostanie obsypany obfitością, albo się nie uda i wszyscy zginą. Stawka jest wysoka.

Rubieże i Bezdroża

W pisaniu recenzji ponad miesiąc po przeczytaniu książki najgorsze jest to, że niektóre elementy uległy w międzyczasie pamięciowej destrukcji. Dlatego też przepraszam z góry za pomylone fakty i takie tam. Staram się jak mogę.

Na moście czekały na ciebie rzeczy, których boisz się najbardziej, a w wodzie poniżej – wygłodniałe utopce i selkie. Z kolei w Lesie mogło cię spotkać absolutnie wszystko. Nie bałam się potworów. Byłam uzbrojona i spokojna, że mam umiejętności wystarczające do zabicia większości paskudztw, które mogą stanąć mi na drodze. Obawiałam się natomiast, co Las może zrobić z moją głową.

Diabelski młyn to już trzeci i ostatni tom trylogii o Nikicie. W Dziewczynie z Dzielnicy Cudów Aneta Jadowska oczami bohaterów pokazała mi niezwykle intrygujący świat alternatywnej Warszawy. W Akuszerze bogów zabrała bohaterów w podróż przez magiczną Norwegię, w której magia się zintegrowała ze światem normalnym i nie potrzebuje alternatywnej rzeczywistości. W trzecim tomie Aneta Jadowska postanowiła przybliżyć czytelnikowi alternatywne Rubieże i Bezdroża, wspomniane już w poprzednich tomach. Mam nadzieję, że nazwanie tych miejsc w tak dźwięczny i słowiański sposób było zamysłem autorki, bo naprawdę już samo nazewnictwo robi mocne wrażenie. A stare brzmienie przywodzi na myśl coś pierwotnego i niebezpiecznego.

Diabelski młyn Aneta Jadowska

I choć Rubieże i Bezdroża początkowo rzeczywiście wydają się potwornie niebezpieczne, po dołączeniu bohaterów do taboru cała iluzja zagrożenia rozmywa się i praktycznie aż do samego końca książki pozostaje tylko wspomnieniem. Jest to o tyle rozczarowujące, że w pierwszym tomie Nikita ledwie uszła z życiem z magicznej Sawy, która miała być pestką w porównaniu z tą gorszą częścią magicznej Warszawy. A kiedy już trafia na Bezdroża, dopada ją coś innego, podczas gdy magia tego miejsca przypomina raczej irytujące brzęczenie z tyłu głowy.

Bohaterowie

W przypadku bohaterów cykli zawsze mam taki problem podczas pisania recenzji, że muszę odnosić się do poprzednich tomów bez zdradzania zbyt wiele. Tak jest z Nikitą, która posiada tajemnicę na temat swojej tożsamości i drugiej natury. W Diabelskim młynie zostaje postawiona w sytuacji, w której musi poradzić sobie ze swoją alternatywną wersją, inaczej czeka ją tragiczny los. Nikita stawia więc małe kroki ku samoakceptacji. Jej wewnętrzne dialogi z samą sobą pokazują dylematy i trudności, z jakimi się zmaga.

Pan B. zaplótł ramiona na piersi. Oczy miał pociemniałe gniewem. Skądś wiedziała, że powinny być jaśniejsze.

Z Robinem sytuacja wygląda inaczej. Autorka w końcu dopuściła go do głosu i niektóre rozdziały pokazane są z jego punktu widzenia. Okazało się to udanym zabiegiem, bo ubarwiło nieco narrację i pokazało, co takiego siedzi Robinowi w głowie i jak on postrzega świat. Szczerze mówiąc, szkoda, że Aneta Jadowska nie zrobiła tego już wcześniej, w poprzednich tomach. Z pewnością bliższe poznanie Robina i jego punktu widzenia pozytywnie wpłynęłoby na tempo chociażby Dziewczyny z Dzielnicy Cudów. Kwestia poszukiwania tożsamości przez Robina w trzecim tomie historii była siłą napędową. Nie wyobrażam sobie nie wiedzieć o sobie niczego, mieć wymazaną pamięć.

Problem z Robinem polega na tym, że ostatecznie jego historia jest mało satysfakcjonująca. W momencie, kiedy tajemnica i napięcie związane z tożsamością tego biedaka budują się przez trzy tomy, oczekuję, że wyjaśnienie zwali mnie z nóg, wyrwie z butów i każe wyrywać sobie włosy z głowy.

Fabuła

Tak, jak i w poprzednim tomie, bohaterowie od początku mają cel, co już samo w sobie czyni obie książki lepszymi niż pierwszy tom, w którym to Nikita i Robin głównie błąkali się po Warsie.

Prosta i bezproblemowa droga w książce to jednak nic ciekawego, dlatego bohaterowie zbaczają z trasy i załatwiają rzeczy niezwiązane z celem. Ktoś mógłby zarzucić, że niektóre elementy fabuły nie mają bezpośredniego związku z głównym wątkiem i nie wpływają na rozwój postaci. I choć muszę przyznać tu trochę racji, to uważam, że “questy poboczne” posłużyły tu raczej jako preteksty do budowania świata, a nie samej fabuły.

Diabelski młyn Aneta Jadowska

Język

Z Anetą Jadowską problem mam taki, że nie do końca łatwo czyta mi się jej książki. W Trupie na plaży…  udało jej się stworzyć narrację, która wciągnęła mnie bez reszty. W trylogii o Nikicie nie było jednak tak kolorowo.  Autorka sięga czasem po naprawdę dziwne wyrażenia, które trzeba przeczytać kilkukrotnie, żeby zrozumieć, o co jej dokładnie chodzi. Często dzieje się tak w przypadku zwrotów młodzieżowych, więc myślę, że może gdybym była teraz nastolatką, to ten aspekt odebrałabym całkiem inaczej.

Czy warto sięgać po Diabelski młyn?

Diabelski młyn okazał się książką mniej więcej na poziomie drugiego tomu serii. Autorka ukierunkowała dobrze fabułę, rozwinęła postać Nikity, odpowiedziała na część pytań związanych z Robinem. Zakończenie daje nadzieję, że spotkam jeszcze kiedyś bohaterów. Być może w roli postaci drugoplanowych w innych seriach. Choć ze względu na nie do końca psujący mi język autorki może odpuszczę sobie jej fantastykę. Zobaczymy.

Z pewnością warto przeczytać Diabelski młyn, kiedy już sięgnęło się po dwa pierwsze tomy trylogii w myśl, że trzeba skończyć, co się zaczęło.


Za możliwość przeczytania dziękuję portalowi CzytamPierwszy.pl


Recenzje poprzednich tomów przeczytasz tutaj:

Dziewczyna z Dzielnicy Cudów - Aneta Jadowska

Akuszer Bogów


Czytałeś trylogię o Nikicie? Jak podobał się Diabelski młyn?

A może polecasz pozostałe książki autorki?

Podziel się w komentarzu.

FacebooktwitterpinterestlinkedinmailFacebooktwitterpinterestlinkedinmail

Platformy

zBLOGowani.pl

Archiwa