Brave Festival, czyli jak ocalić siebie przed zapomnieniem

Brave Festival, czyli jak ocalić siebie przed zapomnieniem

W zeszłym tygodniu we Wrocławiu odbywał się Brave Festival. Widziałam plakaty w drodze do pracy i kiedy ktoś ze struktur tegoż festiwalu odezwał się do mnie z propozycją wzięcia udziału w niektórych wydarzeniach, nie odmówiłam.

Brave Festival 2018

IDEA

„Brave Festival” – festiwal ludzi odważnych, ludzi, którzy mówią skąd pochodzą, jakie są ich wartości, jaka jest ich tradycja, duchowość.

Zgodnie z informacjami zawartymi w zakładce “Idea” na stronie festiwalu, Brave Festival to przede wszystkim wydarzenie kulturalne ze sztuką na pierwszym miejscu. To jednak nie sztuka z mainstreamowego nurtu, ale tworzona przez ludzi, którzy w ten sposób ratują swoją kulturę od zapomnienia. Więc to coś z celem zdecydowanie ważniejszym, niż wyrażenie się, lub zarobienie pieniędzy. To walka o pamięć, która nie dla wszystkich jest oczywista.

brave festival 2018

Myśląc o sztuce spoza głównego nurtu, pojawia się w mojej głowie głównie działalność lokalnych twórców. I między innymi o takich ludzi chodzi w Brave Festival. Zaproszono mnóstwo artystów z całego świata, ale szczególny nacisk położono na społeczności biedniejsze, skrzywdzone przez zachodnią cywilizację, na skraju zapomnienia.

WYDARZENIA

Ja sama wzięłam udział w trzech wydarzeniach.

GHETTO CLASSICS

Pierwszym z nich był koncert Ghetto Classics, czyli zespołu muzycznego z Korogocho w Kenii. To amatorska orkiestra symfoniczna, w skład której wchodzą lokalne dzieci i nastolatkowie. Ghetto Classics zostało założone przez Elizabeth Njoroge, działaczkę społeczną oraz miłośniczkę muzyki klasycznej. Chciała ona dzięki temu pozwolić biednym dzieciakom na rozwój i wykorzystanie potencjału, który w innym wypadku nie miałby szansy wydostać się na zewnątrz.

W ich repertuarze znajdują się zarówno utwory klasyczne, jak i tradycyjne afrykańskie oraz bardziej popkulturalne.

Ghetto Classics

Podczas swojego środowego koncertu zaprezentowali przede wszystkim utwory afrykańskich kompozytorów, dzięki czemu rozgrzali atmosferę. Akurat tego dnia pogoda nie dopisywała, podobnie zresztą jak i komunikacja miejska, ale dzięki energii temperatura podniosła się o jakieś kilka stopni. Poza tym Ghetto Classics zagrali także medley z Piratów z Karaibów oraz utwór hiszpański.

brave festival 2018 ghetto classics meninas de sinha
Ghetto Classics wraz z Meninas de Sinhá

Pod koniec koncertu do Ghetto Classics dołączyła brazylijska grupa Meninas de Sinhá. To krąg kobiet, które w muzyce i wspólnocie znajdują radość, mimo swoich życiowych przejść. Energia, która z nich biła oraz nieustające uśmiechy wręcz zarażały! Szczególnie, kiedy wspólnymi siłami wraz z Ghetto Classics dodały nam siły podczas ostatniego utworu, którego motywem przewodnim była podróż i ten jeden moment, kiedy nie mamy siły iść do przodu.

SEXY DURGA

Drugim wydarzeniem, z którego skorzystałam, był seans z indyjskim kinem. W ramach konkursu Forbidden Cinema w DCF został puszczony film Sexy Durga w reżyserii Sanala Kumara Sasidharana.

Durga oraz Kabeer uciekają razem w poszukiwaniu lepszego życia. W tym celu muszą się dostać na dworzec kolejowy. Łapią więc stopa, ale ich podróż dopiero się zaczyna. W naszych bohaterach zaczyna narastać strach powodowany ostatnimi doniesieniami o gwałtach w furgonetkach. Sytuacji nie poprawia fakt, że kierowca wraz z towarzyszem nie wzbudzają ich zaufania.

Od pierwszej minuty film wciągnął mnie w swoje szpony. Fabuła filmu jest przeplatana scenami z obchodów Garudan Thookkam na cześć bogini Kali w południowych Indiach. Niektórzy Hindusi przebierają się za Garudę (bóstwo hinduskie i buddyjskie, przedstawiane jako złoty lub czerwony orzeł – stąd pewnie nazwa rytuału, która w wolnym tłumaczeniu brzmi “wieszanie orła”) i tańczą. Po rytualnym tańcu wieszani są za pomocą haków wbijanych w skórę na specjalnych wieszakach. To był prawdopodobnie najtrudniejszy moment w całym filmie, bo jeśli jest jedna rzecz, od której odwracam wzrok, to bez wątpienia musi być to penetrowanie skóry. Nie znoszę tego widoku.

brave festival 2018 sexy durga

Mimo swojej dość mrocznej wymowy film przerywa w pewnym momencie całkiem zabawną sceną rozmowy z policjantami. Sytuacja niemal wyjęta z życia – normalnie wyszczekany mężczyzna nie potrafi wydukać z siebie jednego pełnego zdania w obliczu prawa. W połączeniu z realiami w Indiach oraz charakterami bohaterów sytuacja wydaje się wręcz groteskowa.

Reżyser Sanal Kumar Sasidharan doskonale zbudował narastający i opadający klimat strachu głównych bohaterów. Nie mogłam oderwać wzroku od ekranu! Jednocześnie zakończenie było dokładnie takie, jakie lubię.

TRUDNO BYĆ BOGIEM

Są takie filmy, których historia jest ciekawsza niż fabuła. I właśnie do tej grupy należy Trudno być Bogiem w reżyserii Aleksieja Germana.

Sam Umberto Eco napisał: “Po zobaczeniu filmów [Aleksieja] Germana, możesz być pewny, że filmy Quentina Tarantino to zaledwie produkcje Walta Disney’a”.

After seeing German’s films, you can rest assured that Tarantino’s films are mere Walt Disney productions.

Umberto Eco

Możesz więc wyobrazić sobie, jak bardzo to, co działo się na ekranie, odbiło się w mojej pamięci. Poniżej zamieszczam trailer, ale jeśli jesteś bardzo wrażliwy – ostrzegam.

Ludzie odkryli planetę zamieszkałą przez bliźniaczo im podobne istoty. Ich cywilizacja zatrzymała się jednak na etapie średniowiecza. Don Rumata, jeden z ludzi, którzy trafili na tę planetę, obserwuje i bada tę cywilizację.

Mój główny problem z tym filmem polega na tym, że gdybym nie przeczytała zalążka fabuły przed seansem i po seansie, nie wiedziałabym, co działo się na ekranie. Zostajemy wrzuceni w nieznany świat, który w kilku zdaniach wytłumaczony zostaje przez narratora. A potem całość jest już tylko jednym wielkim przemieszczaniem się z miejsca w miejsce w otoczeniu brudu, błota i zgniłego jedzenia.

Wydźwięk filmu jest niezwykle ohydny. Każdy kadr zawiera w sobie albo ludzką głupotę, albo niepojęty brud. Mimo czarno-białego obrazu i całkowitego braku muzyki w tle, brud czułam niemalże na własnym ciele. Bo zapomniałam powiedzieć, że to trzygodzinny film nagrany na czarno-białym filmie z brudem, brutalnością i odchodami w kadrze. Naprawdę nie moja estetyka.

brave festival 2018

A mimo to przez cały film siedziałam jak zahipnotyzowana i nie odwróciłam wzroku nawet na widok flaków wypływających z brzucha. Chyba w tym właśnie tkwi geniusz Germana.

Trudno być Bogiem został puszczony w ramach Film, interrupted, czyli produkcji, które przez różne problemy mogły nie ujrzeć światła dziennego. Aleksiej German zmarł zanim jego dzieło zostało ukończone. A już samo jego tworzenie zajęło mu kilkanaście lat. Dokończenie filmu przejął syn reżysera, Aleksiej German Młodszy, który także jest reżyserem.

Podczas oglądania naszła mnie myśl, że aktorzy musieli się albo doskonale bawić na planie, albo niesamowicie cierpieć.

Niewątpliwie Trudno być Bogiem jest najdziwniejszym filmem, jaki widziałam. Czegoś takiego nie zobaczymy w kinie, dlatego było to tak wyjątkowe przeżycie.

PODSUMOWANIE

Poza tymi trzema wydarzeniami działo się mnóstwo rzeczy. Ze względu na ograniczony czas i inne plany nie mogłam sobie pozwolić na więcej. Nie mogę odżałować spotkania z Jakubem Małeckim, które wypadło w dzień szkolenia w pracy i akurat byłam w drodze. Ale z pewnością okazje na spotkanie pisarza jeszcze się pojawią.

Myślę, że Brave Festival to świetna okazja dla mieszkańców Wrocławia i okolic na zapoznanie się z kulturą mniej znaną, sztuką, która powstaje dla wyższych celów i odkrycie radości, jaką daje zwykłe cieszenie się tym, co mamy i w jakich warunkach żyjemy. Jednocześnie jest to wydarzenie, które pomaga, bo cały dochód przekazywany jest międzynarodowej organizacji charytatywnej ROKPA. Więc poza niesieniem słowa niesie też pomoc.

Obiecuję sobie mieć oczy otwarte na podobne wydarzenia, bo nawet jeśli coś nie do końca pasuje do naszych preferencji, to warto poszerzyć swoje horyzonty. I nie pozwolić zapomnieć o tych, o których do niedawna nawet nie słyszeliśmy.


A ty brałeś udział w Brave Festival? A może w podobnych wydarzeniach?

Podziel się swoimi wrażeniami i przemyśleniami w komentarzu.

Sztuka niewątpliwie jest ważnym elementem naszego życia, nawet jeśli w formie mainstreamowej. Czy uważasz, że festiwale takie jak Brave mogą pomóc zachować pamięć o tych rzadko wspominanych społecznościach?


 

FacebooktwitterpinterestlinkedinmailFacebooktwitterpinterestlinkedinmail

Platformy

zBLOGowani.pl

Archiwa