Serdecznie zapraszam na recenzję filmu Szpieg, który mnie kochał. Jest to film wyjątkowo mi bliski, bo pierwszy, który pamiętam z serii o Bondzie, w dodatku z jednym z moich ulubionych bohaterów. Agent 007 musi tym razem zmierzyć się z misją odnalezienia zaginionych okrętów podwodnych.
Szpieg, który mnie kochał
na podstawie powieści Iana Fleminga – Szpieg, który mnie kochał
James Bond powróci w… – Tylko dla Twoich oczu
W filmie Szpieg, który mnie kochał, James Bond zajmuje się rozwiązaniem zagadki znikających okrętów podwodnych, co szybko doprowadza go do Karla Stromberga – człowieka, który chce wywołać wojnę nuklearną i pozwolić tylko garstce wybrańców przeżyć w bazie podwodnej. Jego idea kogoś mi przypomina. Wywiad angielski oraz radziecki łączą swoje siły, aby powstrzymać szaleńca i zapobiec wybuchowi wojny nuklearnej.
Porównując ten film do poprzedniego, nie da się nie zauważyć poprawy spójności akcji. Nie jest to już zlepek scen, z których połowa mogłaby zostać pominięta, ale spójne i trzymające w napięciu dzieło kinematografii.
Główny przeciwnik Bonda, Karl Stromberg, jest człowiekiem o własnych, niezbyt popularnych przekonaniach. Uważa, że wśród ludzi panuje korupcja i dekadencja i w związku z tym pragnie stworzyć własny świat z ludźmi żyjącymi w zgodzie pod powierzchnią oceanu. Choć nie można nie zgodzić się z tym, że ze społeczeństwem jest coś nie tak, szczególnie w obecnych czasach, to jednak chęć wymordowania niemal całej ludzkości łącznie z całą fauną i florą wydaje się zbyt drastyczna. Rola ta odegrana została przez Carla Jürgensa, austriackiego aktora.
Szpieg, który mnie kochał dał szansę kobiecie na rolę równie ważną, jak ta głównego bohatera. Kobieta-szpieg okazuje się godnym przeciwnikiem i inteligentnym współpracownikiem potrafiącym wykorzystać zarówno swój urok, jak i rozum. Oczywiście, ulega Jamesowi, w innym przypadku byłabym bardzo zdziwiona. W końcu jedna z kobiet w tym filmie nawet oddaje za niego swoje życie, choć poznała go zaledwie kilka minut wcześniej.
Nie da się nie wspomnieć o moim ulubionym czarnym charakterze – Buźce. Właściwie powinien on nosić polską ksywkę Szczena, ale Buźka kojarzy się z małym uśmiechniętym chłopcem, przez co kontrast pomiędzy bohaterem a jego nazwą jest ogromny. Jest bohaterem, który najbardziej wyrył mi się w pamięci podczas piątkowych seansów z moim tatą, kiedy byłam jeszcze w podstawówce. Szczerze mówiąc, zawsze miałam wrażenie, że wystąpił on w co najmniej czterech filmach, gdzie w rzeczywistości miało to miejsce w zaledwie dwóch.
Szpieg, który mnie kochał jest dobrym filmem, który w pewnym sensie połączył W tajnej służbie Jej Królewskiej Mości z resztą serii przez wspomnienie żony agenta i jej śmierci. Sam James Bond zrzucił na chwilę swoją maskę i pokazał, że za jego flirciarską naturą kryje się wrażliwa i zraniona dusza.
Zrezygnowałam niedawno z abonamentu w Legimi i szukałam czegoś, co go zastąpi. A ponieważ aktualnie…
Każdy z nas ma pewne tematy, które przyciągają go jak magnes. Takie, które siedzą nam…
Żałowaliście kiedyś jakiejś współpracy recenzenckiej? Ja trochę żałuję właśnie w tym momencie. Zrzutka Haywardów Janice…
Kopia doskonała Małgorzaty Rogali to thriller, którego fabuła w znacznej części dzieje się we Francji.…
Serial Śmierć i inne szczegóły (ang. Death and other details) z zapowiedzi wydawał się serialem…
Pamiętacie, jak tydzień temu zachwycałam się poprzednim odcinkiem Doctor Who? I jak miałam nadzieję, że…
View Comments
Oj, pamiętam tego brzydala :-) zawsze zastanawiałam się, skąd w filmach tacy aktorzy, chyba mają specjalne portfolia do zadań specjalnych...
Kolejna część, której nie oglądałam. Jestem zaskoczona tym, że w tym filmie Bond się nie przedstawia i nie mówi swojej ulubionej kwestii. Jak to możliwe? Poza tym rzeczywiście na nazwa nie pasuje do tego bohatera, ale pewnie właśnie o to chodziło.
Nie lubię tej części. Może dlatego, że zewsząd słyszę opinię, jakoby był to najlepszy film z udziałem Moore'a. Nie wiem dlaczego. Czarny charakter jest nudny, sam Curd Jurgens sprawia wrażenie, że niespecjalnie interesuje go zniszczenie świata i stworzenie nowej cywilizacji! Barbara Bach drewniana do bólu, między nią a Jamesem nie ma żadnej chemii! Scenariusz zerżnięty z Żyje się tylko dwa razy, nawet okręt Stromberga podobny wewnątrz do wulkanicznej bazy Blofelda z tamtego obrazu. No ok, sceny akcji są nawet porywające, w porównaniu do tego, co otrzymaliśmy w trzech poprzednich obrazach, ale to naprawdę jedyny plus tego obrazu. Też dyskusyjny, bo są one jednak nieco wtórne (znów kłania się Live Twice). A poza tym to rozkojarzenie stylistyczne, którego w Bondach nie lubię. Film nie wie, czym chce być: szpiegowskim thrillerem na poważnie czy takąż komedią i próbuje być i jednym, i drugim, a takie szpagaty nigdy się w Bondzie nie udawały. Dlatego jednak bardziej podoba mi się przegięty na maxa Moonraker, który przynajmniej pod tym względem był konsekwentny, mimo że nie jest moim ulubionym Bondem.
Ten aktor, ze wzgledu na gabaryty i charakterystyczną twarz nadaje się na złoczyńcę :)
Wbrew pozorom często nie mówi swojej kwestii :)
Can you be more specific about the content of your article? After reading it, I still have some doubts. Hope you can help me.
Thanks for sharing. I read many of your blog posts, cool, your blog is very good.
Your point of view caught my eye and was very interesting. Thanks. I have a question for you.
Thank you for your sharing. I am worried that I lack creative ideas. It is your article that makes me full of hope. Thank you. But, I have a question, can you help me?
Your point of view caught my eye and was very interesting. Thanks. I have a question for you. https://www.binance.info/register?ref=IXBIAFVY