Poniedziałek
Śniadanie z Rektorem
Przed rozpoczęciem bitwy o kubek było tyle miejsca, ile widać na powyższym zdjęciu. A tuż przed otwarciem „bramek” to miejsce zmniejszyło się do około dziesięciu procent.
Koncert Chóru i Big Bandu
Wieczorem wybrałam się z chłopakiem i znajomymi na koncert politechnicznego Big Bandu i Chóru pod znakiem Ameryki. Sam pomysł i wykonanie były ciekawe, natomiast wszyscy, łącznie z członkami chóru, narzekali na kiepskie nagłośnienie. Przede wszystkim wynikało to ze złego doboru mikrofonów, nie dostosowanych do śpiewania. Mimo wszystko oceniam koncert na plus. Trochę kultury nie zaszkodzi.
A po koncercie poszliśmy ze znajomymi napić się piwa i pogadać. Siedzieliśmy tak długo, że zaczęło się robić chłodno i rozeszliśmy się szczękając zębami.
Wtorek
Wtorek był maratonem, jak każdy inny wtorek w tym semestrze. Wykład o 9.15, pomiary do pracy magisterskiej o 10.30, spotkanie z przedstawicielami pewnej firmy chemicznej o 11.15, następnie szybki obiad, wykład o 13.15, bieg na zajęcia z języka hiszpańskiego o 15:15, zakupy na środowego grilla i na zakończenie tego maratonu Maraton Kina Czeskiego na dachu Strefy Kultury Studenckiej, organizowany przez DKF.
Maraton Kina Czeskiego
Szczerze mówiąc, po zakupach byłam już tak zmęczona, że nie miałam ochoty iść na nocne kino. W ostatniej chwili zebrałam siły i mimo średniego samopoczucia ubrałam się, zaopatrzyłam w koc i poszłam. Na miejscu każdy mógł poczęstować się babeczką – kopczykiem kreta z Krecikiem. Niestety było już trochę za ciemno na zrobienie ładnego i wyraźnego zdjęcia.
Pokazano dwa filmy: Guzikowcy i Pociągi pod specjalnym nadzorem.
Guzikowcy
Pierwszy z filmów nie zapowiadał się dobrze przez pierwszy kwadrans. Nie bardzo wiadomo było o co chodzi. Czarno-białe sceny przedstawiające Japończyków na przemian z Amerykanami w samolocie.
Okazało się, że jest to zlepek scen, które początkowo wydawały się ze sobą nie związane. W rzeczywistości całość okazał się czarną komedią, łącząca wiele wątków w jeden, niechronologiczny film.
Pociągi pod specjalnym nadzorem
Drugim filmem były Pociągi pod specjalnym nadzorem. Jedno z dzieł czeskiej kinematografii.
Przedstawiał on historię pewnego młodego chłopaka, który zaczął pracę na kolei, jak jego ojciec i dziadek. Miloš, główny bohater zmagał się z niemal wszystkimi problemami dorastania – pierwszą miłością, pierwszym razem, pierwszą pracą… Inni bohaterowie zmagali się z własną naturą, na przykład jeden z pracowników kolei podrywał każdą kobietę i niejednokrotnie miał z tego powodu problemy.
Film momentami nie trzymał się kupy (moim zdaniem) i był dość ciężki w odbiorze, pewnie głównie ze względu na późną godzinę.
Środa
Wielkie Grillowanie
Środa też była maratonem, ale nieco mniej intensywnym. Na osiedlu studenckim organizowane było Wielkie Grillowanie. Po zajęciach wybraliśmy się z małą grupą znajomych i znaleźliśmy prawdopodobnie ostatni wolny kawałek trawy do rozłożenia się. W ciągu godziny zeszło się kilkanaście osób, z których większości nie znałam i grillowaliśmy do północy. Standardowo znalazło się kilka bezpańskich kiełbasek, które trzeba było zjeść.
Czwartek
Pochód Juwenaliowy
Pochód Juwenaliowy zawsze jest moją ulubioną częścią Juwenaliów, głównie przez możliwość przebrania się. Na pierwszym roku byłam chirurgiem, potem budką telefoniczną a w zeszłym kowbojką.
- moje ogromnie wygórowane oczekiwania, bo poprzednie pochody były wspaniałe
- widziałam już sporo ciekawych przebrań i te wydawały mi się już mało oryginalne
- przyzwyczaiłam się do tego szumu i łubu dubu
- rzeczywiście był to słabszy pochód.
Koncerty
Piątek
W piątek niestety miałam wykłady, dlatego po powrocie o 17 byłam kompletnie wypompowana z sił i nie miałam ochoty dalej imprezować.
Podczas tegorocznych Juwenaliów nie wypiłam zbyt dużo alkoholu. Od jakiegoś czasu mam z nim straszne problemy, bo jestem w stanie upić się jednym piwem. Dlatego unikam ostatnio trunków niemal każdego rodzaju. Przynajmniej zaoszczędziłam.
Czy Juwenalia to impreza dla was? Macie jakieś ciekawe wspomnienia z podobnych wydarzeń?
Pozdrawiam,
Zielona Małpa





