Czas mija. Dzisiaj zaczynają się tegoroczne matury. Ja swoją zdawałam cztery lata temu i mam wrażenie, że minęło już co najmniej dziesięć. Domyślam się, że w ciągu ostatnich kilku lat sporo się zmieniło. Wszystko musi być obecnie dynamiczne.

Zdawałam maturę podstawową z języka polskiego, matematyki, języka angielskiego i fizyki oraz rozszerzoną z matematyki i języka niemieckiego. W tym trzy razy ustnie: z języka polskiego, niemieckiego i angielskiego. Najbardziej denerwowałam się na fizykę i tuż przed wejściem na salę dosłownie ze mnie kapało.

Najłatwiejszym egzaminem był ten z języka niemieckiego na poziomie rozszerzonym. Dostałam chyba 96% z tego co pamiętam. Ogólnie byłam zadowolona z wyników mojej matury, bo w efekcie dostałam się na wymarzone studia.
Z perspektywy czasu widzę, że matura to pestka w porównaniu z egzaminem na prawo jazdy i połową egzaminów na studiach. Dziś cieszę się, że nie spędziłam ostatniego roku przed maturą w książkach. Wiadomo, uczyłam się, ale starałam się nie przemęczyć i wyszło mi to chyba na dobre.
A po maturze… chodziłam z chłopakiem lub koleżankami na kawę do MacDonalda.
Wszystkim maturzystom życzę powodzenia i przypływu wiedzy podczas pisania. Samych setek (na świadectwie dojrzałości oczywiście!) i spokojnego przebiegu wszystkich egzaminów. Połamania pióra!
Jakie macie wspomnienia z waszych matur? A może dopiero przed wami? Podzielcie się wrażeniami.
Pozdrawiam,
Zielona Małpa
 

Zapraszam do obserwowania moich profili na Facebooku i Instagramie! 🙂

 
FacebooktwitterpinterestlinkedinmailFacebooktwitterpinterestlinkedinmail