Życie lubi rzucać mi kłody pod nogi, a potem przepraszać i próbować się odwdzięczyć. Czasem nawet mu się to udaje. Wczoraj wieczorem dostałam informację, że wygrałam podwójną wejściówkę na jeden z koncertów festiwalu Jazz nad Odrą, a dokładnie na Billy Childs Jazz Ensemble z polskim kwartetem smyczkowym. Pozwólcie, że podzielę się moimi wrażeniami. Zapraszam!
Wybierając się na koncert nie do końca wiedziałam, czego mogę się spodziewać. O wykonawcy nigdy wcześniej nie słyszałam, a jazz jest muzyką dość trudną w odbiorze, więc rzadko po niego sięgam.
Poniżej wklejam jeden z utworów, których miałam okazję posłuchać na żywo. Wprawdzie jest to inna wersja, a instrumenty na żywo dają całkiem inne odczucia, ale myślę, że pomoże to nieco zrozumieć, o czym piszę.
Główny wykonawca, Billy Childs, jest utalentowanym i bardzo sympatycznym człowiekiem. Przed każdą kolejną piosenką przedstawiał krótkie historie o powstaniu lub znaczeniu utworu. Myślę, że to dobry zabieg, ponieważ pozwoliło to mi, muzyczno-interpretacyjnemu laikowi, przynajmniej pobieżnie pojąć znaczenie i wymowę piosenek.
Jazz w wykonaniu zespołu był dość spokojny, co w połączeniu z długością poszczególnych utworów (nawet do kilkunastu minut) i źle przespaną nocą, sprawiło, że niemal zasnęłam. Nie było to jednak spowodowane tym, że koncert był nudny. Instrumenty na żywo dają całkiem inne wrażenia, nie tylko słuchowe, z tego powodu docierały do mnie niewielkie wibracje, które sprawiły, że poczułam się błogo i głowa sama zaczęła ciążyć na karku. Na szczęście udało mi się nie przynieść sobie wstydu i nie zasnąć.
Uważam, że warto brać udział w tego typu wydarzeniach, jeżeli mamy na to pieniądze, albo w jakiś sposób zdobędziemy wejściówki bez większych kosztów. Nawet, jeżeli dany gatunek muzyczny nie leży w grupie naszych zainteresowań, można spróbować poszerzyć horyzonty. Z pewnością będę częściej wybierać się na takie imprezy, jeśli tylko nadarzy się okazja. Wrocław jest tegoroczną europejską stolicą kultury, więc przez kilka najbliższych miesięcy sporo będzie się działo.
Kiedy ostatnio poszerzyliście wasze horyzonty? Uważacie, że warto to robić?
Pozdrawiam,
Zielona Małpa
P.S. Poza wejściówkami wygrałam też dwa Żubry, więc życie chyba planuje coś nieźle przeskrobać…
View Comments
Masz rację, muzyka na żywo jest nie do zastąpienia, zwłaszcza gdy mamy bezpośredni kontakt z wykonawcą. Mam roczną przerwę i już zaczyna mi brakować tego typu imprez, ale najczęściej wiąże się to z wyjazdem. Czasami korzystam z mini koncertów przy okazji innych imprez, a to ta taka namiastka w końcu.
Fajnie spędziłaś czas:-)
O kurczę! Jeśli tak przeprasza Cię życie za wyrządzone krzywdy, to ho ho :D elegancko :) każdy koncert to świetne doświadczenie. Idź i korzystaj :)
Ja w tym roku mam zamiar skorzystać z faktu, że Wrocław jest tegoroczną Europejską Stolicą Kultury i wziąć udział w niejednym wydarzeniu :)
Najpierw krzywdzi, potem przeprasza:)
Your point of view caught my eye and was very interesting. Thanks. I have a question for you.
I don't think the title of your article matches the content lol. Just kidding, mainly because I had some doubts after reading the article.