Categories: Z życia wzięte

Intensywniej.

Kilka tygodni temu pisałam o bardzo intensywnym okresie, który po części mnie wyczerpał, a po części naładował nową siłą i chęcią działania. Okazuje się, że ten okres, w nieco zmiennej formie trwa do dziś i nie mogę się doczekać, gdy w końcu będę mogła w pełni odetchnąć i poświęcić jeden cały dzień tylko sobie i moim potrzebom.

W lutym tego roku rozpoczęłam studia magisterskie na Politechnice Wrocławskiej. Wiązało się to z rekrutacją i obserwacją nowych informacji na stronie uczelni. Również z bieganiem po lekarzach, dziekanatach i biurze rekrutacji. To taki skrót, żeby zorientować się w temacie.

Pierwszy tydzień studiów przebiegł całkiem spokojnie w porównaniu do reszty. Musiałam zanieść drugi raz podanie o stypendium Rektora, ponieważ okazało się, że za pierwszym razem nie zauważyłam, że składam je na ten wydział, z którego w końcu zrezygnowałam. Ktoś musiał założyć grupy na facebooku do każdej specjalności, ja założyłam grupę mojej. Był to tydzień pierwszych wykładów, które w znacznej większości będą w trakcie semestru dzielone na co najmniej dwóch wykładowców (co może nowością nie jest, ale po raz pierwszy aż w takim stopniu).
Kolejny tydzień upłynął pod znakiem nowych znajomości, bo wcześniej nie z wszystkimi zdążyłam zamienić słowo. 29. lutego zorganizowaliśmy sobie integrację w barze, aby poznać się nieco lepiej i przede wszystkim przełamać pierwsze lody. Było zabawnie i owocnie. Był to też tydzień, w którym mój młodszy brat miał osiemnaste urodziny i poczułam się staro. Rozpoczęłam również kurs salsy z moich chłopakiem.

Kolejny tydzień dał mi jeszcze mniej czasu na odetchnięcie.W weekend pojechałam do domu na urodziny brata i po sukienkę na Bal Inżyniera. Po długich poszukiwaniach zdecydowałam się na niebieską sukienkę, w której wyglądam jak prawdziwa pani inżynier. Dodatkowo na mojej uczelni odbywały się dwudniowe targi pracy, na które się udałam, zgodnie z moją małą tradycją. Zostawiłam kilku firmom moje CV, pozbierałam sporo reklamowych długopisów i różnych gadżetów. W czwartek odebrałam dyplom (w dziekanacie pani rzuciła mi go na biurko), przedłużyłam ważność legitymacji i w końcu (po trzech tygodniach prób dogadania się co do godziny) spotkałam się z promotorem. W piątek odbyła się uroczysta inauguracja roku akademickiego dla studentów drugiego stopnia, na którą zostałam oficjalnie zaproszona przez panią z dziekanatu („musi Pani przyjść, bo jest Pani na liście u JM Rektora”). Miałam okazję założyć togę i odbić sobie brak oficjalnego rozdania dyplomów na moim wydziale. Niestety birecik strasznie zjeżdżał mi z głowy, dlatego z ogromnym strachem szłam na podium na pasowanie i podanie ręki JM Rektorowi. Bałam się, że birecik się zsunie i wszyscy będą się śmiali. Największy koszmar. Na szczęście obyło się bez tragedii.

A w sobotę odbył się Bal Inżyniera. Standardowo ledwo wyrobiłam się na czas. Współlokatorka pomogła mi robić fryzurę, więc choć raz nie szłam na imprezę w rozpuszczonych włosach. Zdecydowałam się na prosty kok otoczony warkoczykiem i muszę powiedzieć, że wyglądałam nieźle (jak na mnie). Zabawa była przednia, alkohol lał się strumieniami i tylko nieco brakowało miejsca do tańca. W ten oto sposób zakończyłam rozdział studiów inżynierskich.

I w końcu będę mogła odetchnąć.

Pozdrawiam,
Zielona Małpa

Zielona Małpa

View Comments

  • Uuu Politechnika Wrocławska to jest coś! Wiem, bo mieszkam w tym mieście i słyszy się różne opinie o wysokim poziomie uczelni także naprawdę szacunek i gratulacje :) Studia inżynierskie jak to poważnie brzmi i to już zakończone! ;)

  • Naprawdę dużo się u Ciebie dzieje. :) Super, że wszystko poszło po Twojej myśli. Im intensywniejszy czas tym później lepiej smakuje chociaż jeden dzień odpoczynku. :P Kurs salsy też nieźle brzmi. Podziwiam ludzi, którzy zapisują się na takie zajęcia i dają sobie na nich radę. Ja mam dwie lewe nogi do tańca i zazdroszczę bardziej uzdolnionym :D

  • Zadyszki dostałam od czytania tylko! W todze wyglądasz jak sędzina, ale na szczęście nie groźna :-) Takie bale to fajna rzecz i okazja do babskich zakupów.

  • Dobrze, że wszystko dzieje się zgodnie z Twoim planem, oby tak dalej. Ja mam studia dawno za sobą, także podyplomowe i wspominam ten okres bardzo miło.

  • Ulalal Politechnika, bale inżyniera - nie dziwię się, że czasu trochę brakuje...Piękne zdjęcie - budzisz respekt ;)

  • Podziwiam pokłady energii, które tkwią w Tobie i że ze wszystkim dajesz radę :-)

  • Żeby było śmieszniej, to salsę zaproponował mój chłopak, który tańczyć nie lubi :P

  • Ja właśnie zaczynam magisterskie i choć jest to dość męczący start, to czuję, że zdecydowanie warto :)

Share
Published by
Zielona Małpa

Recent Posts

Krew elfów – Andrzej Sapkowski

Zrezygnowałam niedawno z abonamentu w Legimi i szukałam czegoś, co go zastąpi. A ponieważ aktualnie…

11 miesięcy ago

Bad Influence: The Perils of Kidfluencing

Każdy z nas ma pewne tematy, które przyciągają go jak magnes. Takie, które siedzą nam…

1 rok ago

Zrzutka Haywardów – Janice Hallet

Żałowaliście kiedyś jakiejś współpracy recenzenckiej? Ja trochę żałuję właśnie w tym momencie. Zrzutka Haywardów Janice…

1 rok ago

Kopia doskonała – Małgorzata Rogala

Kopia doskonała Małgorzaty Rogali to thriller, którego fabuła w znacznej części dzieje się we Francji.…

2 lata ago

Śmierć i inne szczegóły, czyli piękna wydmuszka

Serial Śmierć i inne szczegóły (ang. Death and other details) z zapowiedzi wydawał się serialem…

2 lata ago

Empire of Death

Pamiętacie, jak tydzień temu zachwycałam się poprzednim odcinkiem Doctor Who? I jak miałam nadzieję, że…

2 lata ago