To był naprawdę intensywny weekend po bardzo intensywnym tygodniu. A w momencie, kiedy piszę te słowa, początek tygodnia zapowiada się równie intensywnie. Nowy start, tabula rasa, wszystko od początku.
Otóż dzisiaj jest pierwszy dzień nowego semestru akademickiego na mojej uczelni i pierwszy dzień moich studiów magisterskich. Trochę do mnie to nie dociera i wydaje się lekko nierealne. Bo jak to tak? Ja na studiach? Znowu?
Szykuję się właśnie na wyjście na pierwsze zajęcia i nie mogę się doczekać poznania kilku nowych osób, które rekrutowały się z innych kierunków, a może nawet uczelni, na tę samą specjalność. Ogromną radość w zeszłym tygodniu sprawiła mi informacja, że dostałam się na studia magisterskie na tę specjalność, która była u mnie na pierwszym miejscu. Nie miałam wątpliwości, że się dostanę, raczej chodziło o ogromne ryzyko polegające na tym, że do ostatniego momentu nie wiedziałam, czy ta specjalność będzie w ogóle otwarta, bo w tym roku była pierwszy raz rekrutacja na nią, bo dopiero niedawno uczelnia potwierdziła, że udało się wszystko załatwić.
Awaryjnie zgłosiłam się na Fizykę Techniczną (specjalność Nanoinżynieria) na innym wydziale, ale obawiałam się zaległości, głównie matematycznych. Na szczęście jednak wszystko poszło po mojej myśli i obecnie studiuję Inżynierię Materiałową na specjalności Zaawansowane Materiały Funkcjonalne. Z koleżanką poszłyśmy w piątek rzucić studia. Ponieważ obie rekrutowałyśmy się na dwa wydziały i na oba się dostałyśmy, a chciałyśmy studiować tylko na jednym kierunku, musiałyśmy zanieść papierek, że jednak rezygnujemy z podejmowania studiów. Było w tym nieco satysfakcji. „Rzucam te studia!”
W weekend byłam na szkoleniu. Póki mam możliwość tańszych szkoleń, które mogą mi podnieść nieco kwalifikacje, to korzystam. Więc siedziałam w sobotę i niedzielę od 8:30 do 16:30 i słuchałam ośmiogodzinnego wykładu o normie ISO/IEC 17025. Udało mi się zdobyć certyfikat, więc jestem zadowolona, choć nie spałam prawie wcale.
W ten sam weekend do mojego chłopaka przyjechał najlepszy kolega, który studiuje w Warszawie. Przyjechał ze współlokatorem. Po szkoleniu dołączałam do nich, co spowodowało, że przez cały weekend spałam jakieś 6 godzin w sumie. Spokojnie, odeśpię na wykładach. Pierwszy raz byłam w szisza barze i paliłam fajkę wodną. Interesujące doświadczenie, być może skuszę się znowu za jakiś czas. Po raz pierwszy w życiu grałam w piłkarzyki. Na początku szło mi wyjątkowo kiepsko, ale już po godzinie byłam w stanie wygrać jeden na jeden z każdym z trzech towarzyszących mi chłopaków. Moja teoria jest taka, że kobieta potrafi łatwo skupić uwagę na czterech wajchach jednocześnie, natomiast mężczyzna koncentruje się na jednym elemencie (prawdopodobnie piłce), więc jest mu o wiele trudniej.
A dzisiaj jeszcze dowiedziałam się, że zostałam wytypowana do reprezentowania mojego kierunku podczas Inauguracji II stopnia. Bardzo mnie to ucieszyło! Będę miała okazję założyć politechniczną togę reprezentatywną, co zawsze było moim marzeniem.
Pozostaje mi życzyć Wam i sobie wspaniałego tygodnia pełnego wrażeń!
Pozdrawiam,
Zielona Małpa
View Comments
Ależ się u Ciebie dzieje....ale najważniejsze, że wszystko idzie po Twojej myśli, idziesz do przodu jak czołg :-)
Życzę abyś nadal miała dobrą passę i poznała ciekawych ludzi :-)
Teraz się dzieje, a potem może być miesiąc spokoju :P
Gratuluję dostania się na wymarzony kierunek :) I pomyśleć, że w październiku ja też będę fascynować się moim pierwszym semestrem... :D Poza tym świetnie, że wszystko idzie po Twojej myśli :)
Kurcze, zaciekawiła mnie ta szisza... Mam nieco niemiłe z nią wspomnienia, ale kiedyś też chciałabym spróbować :D
Nanoinżynieria? Podziwiam. Ja nawet tego wypowiedzieć nie potrafię, a co dopiero studiować :)
Powodzenia!!
no to powodzenia!:) ciekawie brzmi ta nazwa kierunku, ale dla mnie czarna magia:P
Zazdroszczę Ci tych sukcesów naukowych i pasji, jaką masz w sobie :) Super, naprawdę kibicuję Ci mocno :)
Studia to fajna przygoda. Trzeba się uczyć, ale jednocześnie można się wspaniale bawić i poznać całą masę ciekawych ludzi.
Co do sziszy, to pewnie jeszcze kiedyś wrócę, bo fajne, ale jednak dość niezdrowe przeżycie :)
Zdecydowałam się jednak na materiały zaawansowane, bo na nanoinżynierii raczej miałabym mało laboratoriów, na których mi jednak zależy :)
Dziękuję :)