Pamiętacie definicje dyktowane przez nauczycieli? Zapisywane były mniej lub bardziej skrupulatnie w zeszycie, a następnie wykuwane na pamięć na zbliżający się sprawdzian. Nieraz były kompletnie niezrozumiałe, co wykluczało wytłumaczenie sobie ich „na chłopski rozum”. Najgorsze były przypadki, kiedy kazano nam się nauczyć ich słowo w słowo.
A czym jest słowo? Słowo to artykułowany dźwięk składający się z głosek, który posiada znaczenie przyjęte językowo oraz może być zapisany. Natomiast język to ukształtowany społecznie system budowania wypowiedzi, używany w procesie komunikacji interpersonalnej.
A jaka jest definicja definicji? To wypowiedź o określonej budowie, w której informuje się o znaczeniu pewnego wyrażenia przez wskazanie innego wyrażenia należącego do danego języka i posiadającego to samo znaczenie. Prawda, że pokręcone?
Ludzie prześcigają się w tworzeniu śmiesznych definicji. Kopalnią takich „wypowiedzi” jest nonsensopedia. Czym bowiem, według tego źródła informacji jest „nic”?
Nic (Nieudana Imitacja Czegoś) – takie coś, które nie jest niczym, bo jest niczym. Nic jest więc po prostu czymś, co jest czymś, a jednocześnie jest niczym, więc można powiedzieć że tego nie ma, chociaż wszyscy twierdzą, że jest to coś.
A dla równowagi nonsensopedyczna definicja „czegoś”:
Coś – pomimo swojej krótkości – wyraz zdolny pomieścić w sobie wszystkie pojęcia znanego nam wszechświata, a także tych oddalonych o parę dymków, kresek, kieliszków, szklanek i wiader. Zgodnie z oficjalną nomenklaturą nazw UE coś to jest „takie coś, z takim czymś, lecz bez takiego czegoś”. Tym prostym wyrazem można opisać szybko i łatwo, choć niezbyt precyzyjnie, dowolną sytuację w dowolnym miejscu. Warto się przy tym wspomagać równie pojemnymi słowami jak „tam” i „wtedy”.
I jeszcze na deser:
Maszyna do pisania – przestarzały model komputera bez monitora, z klawiaturą i wałkiem, który zajefajnie przesuwa się w lewo gdy naciskasz klawisze.
Sama za definicjami nie przepadam, ponieważ najczęściej trudno zastosować je do rzeczywistości. Wiadomo, że słownikowe wyjaśnienia muszą być zwięzłe, a zarazem zawierać w sobie kwintesencję znaczenia, dlatego często naszpikowane są niezrozumiałymi słowami. Wtedy, dla osoby żądnej wiedzy, rozpoczyna się wędrówka po całym słowniku. Nieraz tak mi się zdarzyło.
A czy wy znacie jakieś ciekawe definicje? Podzielcie się!
Pozdrawiam,
zielonamalpa
Zrezygnowałam niedawno z abonamentu w Legimi i szukałam czegoś, co go zastąpi. A ponieważ aktualnie…
Każdy z nas ma pewne tematy, które przyciągają go jak magnes. Takie, które siedzą nam…
Żałowaliście kiedyś jakiejś współpracy recenzenckiej? Ja trochę żałuję właśnie w tym momencie. Zrzutka Haywardów Janice…
Kopia doskonała Małgorzaty Rogali to thriller, którego fabuła w znacznej części dzieje się we Francji.…
Serial Śmierć i inne szczegóły (ang. Death and other details) z zapowiedzi wydawał się serialem…
Pamiętacie, jak tydzień temu zachwycałam się poprzednim odcinkiem Doctor Who? I jak miałam nadzieję, że…