Może zabrzmi to trochę dziwnie, ale lubię chodzić do dentysty. Polubiłam to od mojej pierwszej wizyty. Od kilku lat daję sobie nawet największe dziury zaplombować bez znieczulenia. Może się to wydawać co najmniej chore, ale siedzenie na fotelu z otwartymi ustami, ze światłem lampy w oczach i cichą muzyką z radia, jest dla mnie chwilą całkowitego odprężenia. Na chwilę jestem najzwyklejszą pacjentką. Jedną z wielu tego dnia.
Jeszcze w podstawówce dostałam propozycję od mojego ówczesnego dentysty, aby mógł zabrać mnie na demonstrację stomatologiczną. Byłam jego najspokojniejszą i najcierpliwszą pacjentką. Gdyby nie moi rodzice, to bym pojechała.
Nie mogę się doczekać połowy grudnia, kiedy znów mam ustaloną wizytę (dwa zęby na raz, żeby nie tracić czasu na czekanie na kolejny raz).
Pozdrawiam wszystkich z uśmiechem
zielonamalpa
Zrezygnowałam niedawno z abonamentu w Legimi i szukałam czegoś, co go zastąpi. A ponieważ aktualnie…
Każdy z nas ma pewne tematy, które przyciągają go jak magnes. Takie, które siedzą nam…
Żałowaliście kiedyś jakiejś współpracy recenzenckiej? Ja trochę żałuję właśnie w tym momencie. Zrzutka Haywardów Janice…
Kopia doskonała Małgorzaty Rogali to thriller, którego fabuła w znacznej części dzieje się we Francji.…
Serial Śmierć i inne szczegóły (ang. Death and other details) z zapowiedzi wydawał się serialem…
Pamiętacie, jak tydzień temu zachwycałam się poprzednim odcinkiem Doctor Who? I jak miałam nadzieję, że…
View Comments
Masakra! Podziwiam ;) jutro mam wizytę u dentysty, ale tak mi się nie chcę. Ani trochę nie lubię tam chodzić :)