Kategoria: Filmy

Znajdziesz tu recenzje filmów.

Lot nad kukułczym gniazdem, czyli szaleństwo tkwi w każdym z nas

Lot nad kukułczym gniazdem, czyli szaleństwo tkwi w każdym z nas

Kiedy jakiś czas temu uznałam, że moje zaległości filmowe są nie do wybaczenia osobie, która o kulturze pisze, postanowiłam poświęcić trochę czasu na obejrzenie kilku(dziesięciu) filmów uznawanych za klasyki. Żeby jednak nie strzelać sobie w kolano, wymyśliłam, że będę oglądać jeden lub dwa miesięcznie –  tym razem padło na Lot nad kukułczym gniazdem. W końcu trochę na bieżąco też muszę być.

Read More Read More

Dwunastu gniewnych ludzi

Dwunastu gniewnych ludzi

Film Dwunastu gniewnych ludzi z 1957 roku jest, moim zdaniem, arcydziełem ówczesnej kinematografii. W tym miejscu składam pokłon reżyserowi (Sidney Lumet) za to, że stworzył film, przy którym nie nudziłam się ani przez chwilę, mimo iż akcja opiera się w nim tylko i wyłącznie na dyskusji. Żadnych efektów specjalnych ani ciekawych bójek czy wszechobecnych w aktualnych filmach wyścigów na czas.

Do obejrzenia i zrozumienia tego filmu trzeba dojrzeć. Trzeba też lubić wolno rozwijającą się akcję. Jeśli jednak ktoś zdecyduje się obejrzeć to arcydzieło, to jestem duszą i sercem z nim.

Sama trafiłam na Dwunastu szukając materiałów na część ustną matury z języka polskiego. Miałam pozornie dość nieciekawy temat: Problem wolności i konieczności dokonywania wyboru w literaturze i innych dziedzinach sztuki. Nie chciałam brać jednak przewidywalnego tematu, w którym po raz kolejny wałkowałbym sztampowe maturalne fragmenty. Zobaczyłam potencjał w tym temacie i stu procentach go wykorzystałam. Przy okazji, na etapie szukania, trafiłam na kilka bardzo ciekawych pozycji: Anna Karenina (powieść Tołstoja i adaptacja filmowa z 1997 roku) czy Brzdąc z Charliem Chaplinem.

Wracając do Dwunastu gniewnych ludzi, film opowiada o sprawie sądowej pewnego osiemnastolatka, który, zdaniem oskarżyciela, zabił swojego ojca nożem. Skupia się na podejmowaniu decyzji przez sędziów przysięgłych. Mają oni jednogłośnie orzec, czy chłopak jest winny, czy nie.

Nie będę tu pisała o całym filmie, bo wtedy pewnie nikt się na niego nie skusi. Najpierw skupię się na jego zaletach. Dlaczego warto obejrzeć Dwunastu gniewnych ludzi? Po pierwsze zobaczymy jednego z najwybitniejszych aktorów wszech czasów: Henry’ego Fondę. Po drugie film ten jest świadectwem świetnej gry aktorskiej tamtych czasów. Obecne produkcje w większości nie dorównują tej pod tym względem. Po trzecie, jest to swoiste muzeum osobowości.

Zobaczymy tu doświadczonego życiem i niezwykle spostrzegawczego staruszka, architekta, który, dzięki umiejętności perswazji, mógłby być sprzedawcą, mężczyznę, który ukrywa motyw, jakim się kieruje przy podejmowaniu decyzji. Poznamy tu osoby oddane swojej pracy, które wszędzie znajdą warunki, aby popracować, amatorów różnych sportów, postaci nieśmiałe i pewne siebie. A każda z tych dwunastu osób zamknięta w jednym, niewielkim pomieszczeniu, w którym jest tak gorąco, że z każdego leje się pot. Mieszanka wybuchowa?

Film pokazuje, że w człowieku, który jest czegoś pewny, można zasiać ziarno niepewności. Wtedy poszerza się perspektywa i można dojść do bardzo niespodziewanych wniosków. Również ujawnia nam pewien ciekawy fakt. Wielu ludzi kieruje się osobistymi pobudkami. Czasem trzeba najpierw skruszyć skorupę, pod którą kryje się biedny człowieczek i dopiero później można poznać właściwy motyw.

 

Pozdrawiam serdecznie i zapraszam ponownie!

zielonamalpa

Platformy

zBLOGowani.pl

Archiwa