Pająk, czyli mój podziw dla stylu życia, o ile można to tak nazwać

Pająk, czyli mój podziw dla stylu życia, o ile można to tak nazwać

Dzisiaj mały powrót do przeszłości i wpis ze starego bloga. Okazało się, że moja przeprowadzka trwa dłużej, niż zakładałam, a na nowym mieszkaniu internet musi jeszcze przyjechać, więc dzisiaj uraczę was dawnymi przemyśleniami nad życiem pająków. Za absolutny brak stylu sorry, not sorry. Data wpisu na starym blogu: 27. sierpnia 2015 roku.
pająk życie przemyślenia zielona małpa

Wczoraj wieczorem, kiedy szykowałam się do pójścia do łóżka, w łazience zaraz koło lustra dostrzegłam grubego pająka. Mimo że jestem kobietą, nie boję się pająków, a przynajmniej tych, które widuję na co dzień. Co innego powiedziałabym pewnie, gdybym znalazła się nagle w Australii, gdzie pająki są wielkości dłoni.
Podczas mycia zębów obserwowałam tego pajączka, jego pracę nad siecią, produkcję włókna, które jest bardziej wytrzymałe niż większość materiałów zaprojektowanych przez najlepszych inżynierów. Zdałam sobie sprawę, że budowa domu, zdobywanie pożywienia i cały cykl życia pająk ma zapisane w genach. Nie potrzebuje rozrywek w postaci muzyki, seriali, sportu. Żyje, by umrzeć.
Ludzie studiują po kilka lat, zanim będą w stanie zaprojektować zwykłą szopę (nie mówię o wyjątkowo uzdolnionych, ale przeciętnych), a co dopiero prawdziwy, piękny dom z ozdobnymi balustradami. Pomyślcie ile osób potrzeba, aby w pełni taki dom wybudować? Ktoś musi zaprojektować, dobrać materiały, dopilnować pracowników na budowie, kto inny jest odpowiedzialny za elektrykę, a kto inny za hydraulikę. A pająk wszystko robi sam. Bez wykształcenia.
W kolejnym życiu, jeżeli takie istnieje, chciałabym być pająkiem.
EDIT 2017:
Droga Patrycjo z 2015 roku, ale ty jesteś niedorozwinięta!
FacebooktwitterpinterestlinkedinmailFacebooktwitterpinterestlinkedinmail
Comments are closed.

Platformy

zBLOGowani.pl

Archiwa