Miesiąc: Lipiec 2016

Jeffery Deaver – Kolekcjoner kości (książka a film)

Jeffery Deaver – Kolekcjoner kości (książka a film)

Znacie to uczucie, gdy uwielbiacie jakiś film, a po jakimś czasie zakochujecie się w książce, na podstawie której powstał? Taką sytuację miałam ostatnio z powieścią i filmem o tytule Kolekcjoner kości.

KSIĄŻKA

Powieść Kolekcjoner kości została napisana przez Jeffery’a Deavera i wydana w 1997 roku.

Lincoln Rhyme to jeden z najwybitniejszych kryminalistyków na świecie. Od czasu tragicznego wypadku jest sparaliżowany od szyi w dół. Przykuty do łóżka planuje samobójstwo, gdy od swojego dawnego partnera z policji otrzymuje propozycję, której nie może odrzucić…
Kolekcjoner Kości – morderca i porywacz mający obsesję na punkcie starego Nowego Jorku – zostawia wskazówki, które tylko Lincoln Rhyme może odszyfrować. W wyznaczonym czasie, dzielącym od śmierci kolejne ofiary, Lincoln Rhyme i Amelia Sachs – policjantka, która jest jego rękami i nogami – starają się znaleźć miejsca ukrycia porwanych, korzystając ze wskazówek podrzuconych przez Kolekcjonera Kości.
Powoli kryminalistyk zawęża krąg poszukiwań wokół porywacza. Jednak okazuje się, że Kolekcjoner Kości ma swoje plany i zaciska pętlę wokół Lincolna Rhyme’a… Źródło: lubimyczytac
Powieść bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła, choć miałam co do niej pewne oczekiwania. Specjalnie nie oglądałam wcześniej filmu, żeby nie mieszać sobie niepotrzebnie w głowie. Niestety, po kilku latach, odkąd widziałam film po raz ostatni, wciąż pamiętałam, kim był morderca. Całe szczęście, że przynajmniej zapomniałam o motywie.

Postać Lincolna zafascynowała mnie już kilka lat temu, ale to właśnie książka dała mi wgląd wgłąb postaci. Okazuje się bowiem, że jest to człowiek chcący zrezygnować z dalszych starań, lecz wciąż jest otwarty na pojawienie się powodu do życia. Jego siła wewnętrzna jest w książce bardzo mocno zaznaczona. Z opisów jego przemyśleń można sporo wywnioskować o jego historii.

Amelia Sachs to kobieta nieco pokrzywdzona przez życie. Straciła ojca i dziadka, a matka pragnęła dla niej kariery modelki. Choroba nie pozwoliła Amelii spełnić marzeń matki. Kobieta została więc policjantem i właśnie miała przed sobą ostatni dzień na służbie na ulicy. Zgodnie z jej życzeniem, miała zostać przeniesiona do mniej wyczerpującego oddziału. Jednak przez znalezisko na torach i to jej się nie udało.

I mamy mordercę, który nie jest zdrowy psychicznie. Kto o zdrowych zmysłach bawiłby się w ten sposób ze sparaliżowanym mężczyzną? Jego motyw tkwi zagrzebany głęboko w przeszłości.

Dla chemika książka ta była niemalże kopalnią wiedzy. Lincoln, wraz z ekipą, korzystał z wielu metod badawczych, które sama miałam okazję w jakiejś prostszej postaci wypróbować na studiach. Oczywiście cały proces analizy danych wyjściowych był w książce mocno uproszczony, ale i tak miło było znaleźć w literaturze te same skróty, co w notatkach.

Książkę czyta się szybko i z zapartym tchem. Szczególnie, jeśli bardzo lubimy motyw seryjnego mordercy i wskazówek.

FILM

Film Kolekcjoner Kości miał swoją premierę w 1999 roku.

Źródło: wikipedia

Cztery lata temu nowojorski detektyw Lincoln Rhyme (Denzel Washington) był jednym z najlepszych kryminologów w kraju. Wydał kilka książek, które stały się bestsellerami. Uległ jednak wypadkowi a obrażenia, jakich doznał, okazały się fatalne w skutkach: Lincoln jest sparaliżowany od szyi w dół i może poruszać tylko palcem jednej ręki. Zrezygnowany i na zawsze przykuty do łóżka myśli o samobójstwie, dopóki niezwykła sprawa nie przywraca mu wiary w siebie. Jego były partner, detektyw Paulie Sellitto prosi go bowiem, by pomógł mu odszukać multimilionera, który wraz z żoną zaginął w tajemniczych okolicznościach… Źródło: Filmweb

Główną zaletą tego filmu jest klimat. Wspaniale oddano nowojorskie ulice, o których rzadko się mówi, stare zniszczone budynki i niebezpieczeństwo czające się za każdym rogiem.

Bohaterowie różnili się nieco od tych książkowych. Lincoln był tu bardziej otwartym i pozytywnym człowiekiem. Zdecydowanie nie udało się oddać wewnętrznych rozterek sparaliżowanego mężczyzny i z tego powodu film, choć dobry bez podkładki w postaci książki, sporo traci.  Denzel jednak mimo wszystko znakomicie poradził sobie w tej roli. Z informacji, które znalazłam, konsultował się m.in. z Christopherem Reeve, który znany jest z roli Supermana i kilkanaście lat był niemal całkowicie sparaliżowany po upadku z konia.

Brak choroby głównej bohaterki bardzo rzucił mi się w oczy. Nie wnosi ona nic do fabuły, ale jej brak dość mocno spłyca postać Amelii Donaghy (nie Sachs, jak w powieści). Angelina Jolie w tej roli była dobrym wyborem.

Wydaje mi się, że na potrzeby filmu został stworzony nowy drugoplanowy bohater, a konkretnie detektyw Eddie Ortiz. Typowy głośny latynos, który w zabawny sposób komentuje otoczenie i dodaje filmowi nutkę humoru.

W filmie pominięto część ofiar, część ofiar nie odpowiadała opisom z książki a kilka wątków z życia głównych bohaterów została zmodyfikowana. Przede wszystkim chyba każdy bohater nazywał się inaczej niż w oryginale poza Lincolnem. Nie za bardzo wiem, co kierowało twórcami przy zmianie nazwisk. Również miejsca zbrodni wyobrażałam sobie trochę inaczej. Ale tu akurat zostałam pozytywnie zaskoczona, ponieważ mrok panujący w pomieszczeniach dodał całości specyficznego uroku.

Film nie jest najwyższych lotów, ale mimo wszystko jest to ciekawa perełka wśród kryminałów. Sporo można zarzucić kamerzystom w scenach kręconych w mieszkaniu Lincolna, ale przy dość dobrej grze aktorskiej nawet to nie może skreślić filmu.

Książka, jak to zazwyczaj bywa, okazała się lepsza niż film. Adaptacja nie była tragiczna, ale brakowało w niej sporo elementów tłumaczących historię bohaterów i ich drogę do obecnego stanu ducha. Myślę, że jest to dobry film na wieczór, szczególnie dla miłośników seryjnych i inteligentnych morderców. 

Randka z Bondem – Zabójczy widok (1985)

Randka z Bondem – Zabójczy widok (1985)

Na Syberii Bond ucieka przed Rosjanami. Udaje mu się odzyskać od martwego agenta 003 odzyskać chip. W ten oto sposób zaczyna się czternasta oficjalna filmowa przygoda Bonda. Czy widok okaże się dla Bonda zabójczy?

Zabójczy widok

James Bond – Roger Moore
Dziewczyna Bonda – Tanya Roberts (jako Stacey Sutton)
Miejsce akcji: Syberia, Francja (Paryż), USA (San Francisco)
Reżyser: John Glen
Rok produkcji: 1985
Broń: Walther PPK
Gadżety: podręczna kalka do kopiowania czeków, okulary polaryzacyjne

Stałe elementy:

Sekwencja początkowa – pojawia się w standardowym wydaniu, James Bond ukazuje się z punktu widzenia gwintowanej lufy pistoletu, strzela do przeciwnika, ekran zalewa się krwią.
Sekwencja przedtytułowa – Na Syberii Bond znajduje ciało agenta 003 i odzyskuje chip, którego poszukiwał kolega po fachu. Udaje mu się uciec przed Rosjanami, którzy za wszelką cenę chcą zabić intruza. Bond odnajduje swoją zakamuflowaną łódź i wraz ze agentką „odpływa”.
Czołówka – po raz kolejny piosenka jest raczej kiepska. Zespół Duran Duran znany najbardziej z piosenki Ordinary World raczej rzadko kojarzony jest z Bondem i A view to kill. Motywem przewodnim tej czołówki były neonowe elementy wyraźnie odznaczające się na czarnym tle.

Zwroty:
  • Nazywam się Bond. James Bond. – James Bond przedstawiał się w tym filmie kilkakrotnie. „Jestem Smythe, St. John Smythe” i „Stock, James Stock” kiedy używał fałszywych nazwisk i dwukrotnie własnym nazwiskiem.
  • Martini z wódką. Wstrząśnięte, nie mieszane. – Nie udało mi się wyłapać ulubionego trunku Bonda, ale w scenie początkowej mówi, że znalazł wódkę, raczej wstrząśniętą.
Przedstawienie gadżetów – Tym razem Bond nie dostaje od Q żadnych gadżetów, natomiast na końcu filmu Q swoim najnowszym urządzeniem szpiegowskim podgląda agenta pod prysznicem z dziewczyną.
James Bond powróci w… – Nie został wymieniony konkretny tytuł, jedynie informacja, że James Bond powróci. (W obliczu śmierci)

James Bond podczas misji na Syberii przechwytuje mikroprocesor. Po badaniach okazuje się, że jest to idealna kopia mikroprocesora, który jest odporny na działanie pola magnetycznego. O skopiowanie projektu brytyjskiego podejrzewa się KGB. Bond postanawia zwrócić swoją uwagę na Maxa Zorina z Zorin Industries, który jest czołowym francuskim przedsiębiorcą potrafiącym mówić w kilku językach bez obcego akcentu. Ten ślad prowadzi Bonda do Paryża.

Film, jak to każdy z serii o agencie, obfituje w ciekawe postaci. Jedną z nich jest May Day, czyli kobieta stojąca u boku Maxa Zorina, efekt inżynierii genetycznej, inteligentna maszyna do zabijania. W jej rolę wcieliła się piosenkarka Grace Jones, która zagrała również w kilkunastu innych filmach. Jako May Day gra kobietę bezwzględną i silną, oddaną przełożonemu i przekonaną o jego uczuciu do niej. Finalna scena z nią, właśnie przez jej silny charakter, wydała mi się bardzo nierealna, łącznie z kilkoma minutami, które do tego prowadziły. Okazała się bowiem mimo wszystko kobietą…

Max Zorin i May Day

Sporo można też powiedzieć o Zorinie. Charakter zagrany przez Christopher Walkera jest wyjątkowo dobrze dopracowany. Jednak nawet najlepszy bohater może łatwo stać się nieznośny przy kiepskiej grze aktorskiej. Tym razem Walken, którego ciekawa uroda zazwyczaj stawia go w roli wrednego i inteligentnego złoczyńcy, staje na wysokości zadania. Jego rola nie jest bowiem przesadzona, określiłabym ją wręcz, jako zagraną minimalistycznie, a jednak wspaniale. Psychopatyczny wzrok, jaki widzimy, kiedy Zorin zabija swoich pracowników, i prawdziwą rozkosz, kiedy ci rzeczywiści umierają, to chyba najlepsza część całego filmu.

Golden Gate Bridge

Tytułowym widokiem okazała się panorama San Francisco wraz z charakterystycznym mostem Golden Gate. Nie chcę zdradzać, dla kogo okazał się zabójczy.

Wyjątkowo irytującą postacią okazała się dziewczyna Bonda, czyli Stacey Sutton. W jej rolę wcieliła się Tanya Roberts, znana przede wszystkim z roli Julie Rogers w serialu Aniołki Charliego z roku 1976. Jej częste „Oh James” doprowadziło mnie niemal do szewskiej pasji. Trzeba jednak przyznać, że uroda jest jej atutem. Z drugiej strony bieganie po kopalni w szpilkach i wspinanie się w nich po drewnianych stelażach nie należą do najbardziej realnych elementów Zabójczego widoku. Aktorka została nominowana do Złotej Maliny za rolę Stacey w 1985 roku.


Fabularnie jest to jeden z najlepszych Bondów. Ciekawy wątek główny, zabierający nas do Paryża i niemal do Krzemowej Doliny i wartka akcja sprawiają, że film ten ogląda się łatwo i bez znudzenia. Z pewnością ląduje on wśród moich ulubieńców.

Dla zainteresowanych: Zabójczym widokiem będzie można się zachwycić w telewizji 04. sierpnia na kanale TVP2 o 21:35 lub 05. sierpnia o 2:30 również na TVP2

Pozdrawiam,


Zielona Małpa

Stancja – jak znaleźć dobry pokój? Część druga: oględziny

Stancja – jak znaleźć dobry pokój? Część druga: oględziny

Z tego co wiem, to pierwsze wyniki rekrutacji na uczelniach wyższych zostały przekazane kandydatom. Wybierzmy się więc razem na kolejny etap poszukiwania idealnego pokoju. Ostatnio opisywałam moje spostrzeżenia dotyczące ogłoszeń o wynajmie pokoju. Pozwólcie, że dzisiaj wybierzemy się razem oglądać jedno z takich zachwalanych w ogłoszeniu mieszkań.

Załóżmy, że koszt wynajęcia pokoju w ogłoszeniu wynosi 500 zł miesięcznie a rachunki i opłaty dodatkowe mieszczą się w 100 zł od osoby. Ze względu na bliskość uczelni, wybraliśmy mieszkanie, z którego możemy dojść piechotą w 10 minut na zajęcia. Zdjęcia przedstawiają słoneczny i przestronny pokój, taka sama jest kuchnia, a łazienka wygląda na świeżo wyremontowaną.
Umówiliśmy się więc z właścicielem o 17 na oględziny mieszkania.

OGLĘDZINY

Jest kilka elementów, na które szczególnie warto zwrócić uwagę podczas wizyty w potencjalnym przyszłym mieszkaniu.

ZANIM WEJDZIESZ DO MIESZKANIA

Zanim postawimy pierwszy krok w mieszkaniu warto rozejrzeć się w otoczeniu. W centrum miasta zazwyczaj nie ma żadnego problemu ze sklepami, ale już gdzieś dalej każdy mały warzywniak może być na wagę złota. Ja na przykład szczególnie zwracam uwagę na piekarnie.

Warto też zwrócić uwagę na to, jak wygląda ulica, na której być może zamieszkamy. Otóż, można czasem na podstawie ilości stłuczonych butelek stwierdzić, czy wieczorami będzie warto wyjść, czy lepiej nie ryzykować nagabywania przez pijanych.

Kolejny elementem, który warto uwzględnić, jest hałas. A dokładniej ruchliwość na ulicy. Obecnie okna są dość dźwiękoszczelne, ale po otwarciu okna i tak będziemy narażeni na hałas. Może się wydawać, że nie będzie on zbytnio przeszkadzał, ale po roku mieszkania przy ulicy, po której samochody jeżdżą do późnej nocy, tak samo jak zresztą tramwaje, stwierdzam, że nie warto się narażać na takie nieprzyjemności.

PIERWSZE WRAŻENIE

Wiadomo, że pierwsze wrażenie ma ogromne znaczenie. W przypadku mieszkania może być ono równie mylne, jak u ludzi. Dlatego warto wziąć je pod uwagę, ale nie polegać na nim w pełni.

POKÓJ

Podczas oglądania pokoju warto przede wszystkim zwrócić uwagę na łóżka. Czy są to typowe łóżka z materacem, czy tapczan, a może rozkładana kanapa. Myślę, że można na chwilę na nim usiąść i „posprężynować”. W końcu będziemy na nim spali przez cały rok. Jeżeli znajdujemy się w pokoju aktualnie niezamieszkanym, to z pewnością nie będzie problemu z wypróbowaniem łoża, natomiast, jeżeli nasze oględziny odbywają się w czasie, kiedy łóżko zajęte jest przez obecnego lokatora, być może nie będzie to możliwe.

Kolejnym ważnym meblem jest biurko. Każdy ma własne preferencje, ale chyba wszyscy zgodzimy się, że ma przede wszystkim być stabilne i nie gibać się na wszystkie strony. Podobnie jest z szafami. Komuś może wystarczyć regał, a komuś innemu nie wystarczy ogromna szafa i komoda.

Koniecznie trzeba podpytać o ściany, nikt w końcu nie chce grzyba. Najlepiej spytać o to lokatorów, jeżeli są obecni, gdyż właściciel może skłamać, żeby ktoś w końcu wynajął pokój. Okazuje się, że są tacy właściciele, którzy zamalowują grzyba po wyprowadzce poprzednich lokatorów, a kiedy ściana w trakcie pobytu kolejnych osób zrobi się w tym miejscu ciemna, zabiera kaucję. Na wszelkie oznaki grzyba i pleśni należy zwrócić szczególną uwagę w łazience.

Warto wyjrzeć przez okno i przekonać się, czy okno nie wychodzi na ruchliwą ulicę albo na lokalną melinę.

Dla osób, które posiadają sporo sprzętu potrzebującego prąd, ważne będzie, aby w pokoju znajdowała się odpowiednia liczba gniazdek. Ostatnio mieszkałam w pokoju, gdzie było jedno podwójne gniazdko na dwie osoby. Ze współlokatorką musiałyśmy zaopatrzyć się w przedłużacze i listwy, gdyż gniazdko było dość dobrze schowane i miałyśmy utrudniony dostęp.

KUCHNIA

W kuchni zawsze zwracam uwagę na blaty. A mianowicie, czy jest ich wystarczająca ilość na moje potrzeby. Ogólnie warto zwrócić uwagę na: kuchenkę (w zależności od preferencji: gazowa, elektryczna, indukcyjna), lodówkę (czy wielkość odpowiada ilości mieszkających osób? czy posiada wbudowaną zamrażarkę?), mikrofalówkę (bez której ciężko funkcjonować w bardziej intensywnych tygodniach).

ŁAZIENKA

W zależności od preferencji, wolimy wannę, lub prysznic. Częściej w miastach można trafić na prysznice, choć i wanny już widywałam.

Warto przyjrzeć się sufitowi, na którym często pojawia się grzyb. Ja z góry odrzucam takie mieszkania, gdzie mam choćby podejrzenia o obecność grzyba. Nie chcę ryzykować mojego zdrowia.

Jeżeli nie chcemy co tydzień zawozić do domu ubrań do prania, to dobrze, jakby mieszkanie miało na stanie pralkę. Gdy łazienka jest maleńka, to pralka może znajdować się w kuchni i jest to dość popularne w mieszkaniach studenckich.

Jeżeli mieszkanie przeznaczone jest dla większej ilości osób, na przykład ponad 4, dobrą opcją jest osobna łazienka i toaleta. Nie jest to idealne rozwiązanie, ale zawsze można łatwiej przeżyć, gdy ma się dostęp do ubikacji, gdy ktoś bierze długi i relaksujący prysznic w środku dnia.

JAKIE PYTANIA ZADAĆ WŁAŚCICIELOWI?

Myślę, że jest pewna grupa pytań, które warto zadać właścicielowi podczas oględzin. Jest to skondensowana treść całej notki.

Jakie jest ogrzewanie w mieszkaniu?
Czy internet trzeba załatwić samemu? (jeśli tak, to trzeba doliczyć pewną kwotę do comiesięcznych opłat)
Ile osób będzie tu docelowo mieszkać?
Czy okolica jest spokojna?
Czy w mieszkaniu były wcześniej problemy z grzybem?
Czy sąsiedzi są problematyczni?

Randka z Bondem – Ośmiorniczka (1983)

Randka z Bondem – Ośmiorniczka (1983)

James Bond wyrusza w szeroki świat, aby odnaleźć zabójcę agenta 009. Gdzie misja poniesie go tym razem? Kto stoi za morderstwem agenta? Wszystkie odpowiedzi znajdziecie w Ośmiorniczce.

Ośmiorniczka
na podstawie opowiadania Iana Fleminga „Ośmiorniczka” i „Własność pewnej damy”

James Bond – Roger Moore
Dziewczyna Bonda – Maud Adams (jako Ośmiorniczka)
Miejsce akcjiNiemiecka Republika Demokratyczna, Indie, Wielka Brytania
Reżyser: John Glen
Rok produkcji: 1983
Broń: Walther PPK
Gadżety: chip z lokalizatorem i podsłuchem, pióro z kwasem, malutki składany odrzutowiec, mechaniczny krokodyl

Stałe elementy:

Sekwencja początkowa – pojawia się w standardowym wydaniu, James Bond ukazuje się z punktu widzenia gwintowanej lufy pistoletu, strzela do przeciwnika, ekran zalewa się krwią.
Sekwencja przedtytułowa – Na Kubie trwają wyścigi konne. Bond przebiera się za kubańskiego oficera i próbuje wniknąć w szeregi i prawdopodobnie zniszczyć jakiś sprzęt. Zostaje jednak przyłapany na gorącym uczynku. Jak zwykle, ratuje się z odrobiną sprytu i zabawnie zaawansowanego sprzętu. Udaje mu się przechytrzyć rakietę samonaprowadzającą.
Czołówka – w czołówce pojawiają się kształty wyświetlone za pomocą lasera. Piosenka z intro to All time high w wykonaniu Rity Coolidge. Moim zdaniem piosenka średnio pasuje do filmu. Przypomina bardziej balladę, niż pozostałe utwory z czołówek.

Zwroty:
  • Nazywam się Bond. James Bond. – Bond przedstawił się w ten sposób, kiedy został zapytany o swą godność.
  • Martini z wódką. Wstrząśnięte, nie mieszane. – Nie udało mi się wyłapać ulubionego trunku Bonda, natomiast raczył się on innymi rodzajami alkoholu.
Przedstawienie gadżetów – Bond udaje się do pracowni Q w Stambule. Otrzymuje tam gadżety. Przy okazji możemy podziwiać niesamowite wynalazki. Ich motywem przewodnim jest Turcja. Można zobaczyć tam na przykład linę, która ma jednocześnie służyć za podnośnik. Cała ta wizyta okraszona jest dużą ilością zboczonego humoru.
James Bond powróci w… – Zabójczy widok (From a view to kill)

W NRD zostaje zamordowany klaun, który okazuje się agentem 009 w przebraniu. Zanim umiera, udaje mu się zanieść złote jajo do domu szykującej się do wyjścia damy. James Bond musi odnaleźć człowieka odpowiedzialnego za śmierć kolegi po fachu. Wpada na trop przemytników kosztownej biżuterii oraz odkrywa plan generała Orłowa. Agent 007 musi ochronić świat przed wybuchem trzeciej wojny światowej.

Po aktorce grającej Moneypenny widać upływ czasu. Nawet Bond woli flirtować z jej młodszą asystentką, pozostawiając dla starej znajomej resztki szarmancji.

Mieliśmy okazję poznać nową odsłonę M. W tę rolę wcielił się Robert Brown. Szczerze mówiąc, nie przekonał mnie do siebie. Być może chodzi o przyzwyczajenie, bo poprzedni aktor odgrywał tę rolę sporo lat i po takim czasie niełatwo jest patrzeć na inną twarz.

Bond znów powrócił do garniturów i, jak widać, do dawnej kobiety. Maud Adams, grająca tutaj rolę Ośmiorniczki, wystąpiła już jako Andrea Anders w Człowieku ze złotym pistoletem. Bond i jego ekipa mieli możliwość wykorzystania dużej ilości gadżetów, z których kilka wydaje się absurdalnymi.

W filmie zobaczyć można było podzielone Niemcy. Oczywiście nie w sposób bezpośredni. W tle przewijało się sporo wątków związanych z ówczesną sytuacją polityczną w Europie, czyli podziały, zimna wojna i ogólny strach spowodowany niepewnością. Tym razem niebezpieczeństwo przyszło od strony Związku Radzieckiego, a właściwie  jednego z generałów, który miał wypaczony pogląd na świat.

Było w filmie kilka elementów, które wydawały się niepotrzebne, jak na przykład krzyk „Tarzana” podczas skakania od liany do liany, czy dziwny „rosyjski” akcent generałów radzieckich. Z drugiej strony sporo elementów poprawiło odbiór poprzez urealnienie postaci. Takim elementem było skończenie się nabojów w broni Bonda.

Film ten ma sporo zalet, do których należy między innymi postać Kamala Khana, który nie jest głównym antagonistą Bonda, ale więcej czasu spędza na ekranie niż generał Orłow. Nie można również nie wspomnieć o hindusie Gobinda, który pod swoim turbanem ukrywa znajomość indyjskich sztuk walk i pewnie sporo gadżetów pozwalających mu zabijać wrogów.

Ośmiorniczka jest niestety przedostatnim filmem z Rogerem Moorem. Spójna fabuła i wartka akcja nie pozwalają się widzowi nudzić, trzymają jego uwagę na wodzy i kuszą piękną scenografią. 

Dla zainteresowanych: Ośmiorniczkę będzie można zobaczyć w telewizji 28. lipca na kanale TVP2 o 21:55


Pozdrawiam,

Zielona Małpa

Stancja – jak znaleźć dobry pokój? Część pierwsza: ogłoszenie

Stancja – jak znaleźć dobry pokój? Część pierwsza: ogłoszenie

Wraz z rozpoczęciem wakacji zaczął się czas poszukiwania nowych mieszkań przez studentów. Olx i Gumtree pękają w szwach od ogłoszeń. Wielką migrację studencką czas zacząć! Jakie mam rady dotyczące szukania pokoju? Przeczytajcie sami. W pierwszej części skupię się na samym etapie poszukiwań.

Ten mały poradnik został stworzony w oparciu o moje doświadczenia i te moich znajomych. Mam nadzieję, że osoby, które właśnie wybierają się na studia i chciałyby zamieszkać z innymi studentami na stancji. Wiem, że lipiec to okres największych poszukiwań, kiedy można, przy odrobinie szczęścia, znaleźć bardzo ładne i dość tanie pokoje.

OGŁOSZENIA

Szukając mieszkania zawsze korzystam ze sprawdzonych portali. Do tej pory szukałam na olx, gumtree i dlastudenta. Na każdym z nich znalazłam sporo ogłoszeń, które spełniały założone przeze mnie warunki.
Podczas poszukiwań warto skorzystać z filtrów wyszukiwania, które znajdują się niemal na każdej stronie. Zazwyczaj można wybrać kwotę, jaką jesteśmy w stanie przeznaczyć miesięcznie na pokój, ilość pokoi w mieszkaniu i kilka innych, zazwyczaj mniej istotnych szczegółów.

CENA

Nikt chyba nie zaprzeczy, że pieniądze w tym przypadku grają dużą rolę. W końcu od kosztu „łóżka” zależy, ile pieniążków zostanie nam na jedzenie i przyjemności.
Jednym ze sposobów na przyciągnięcie uwagi do ogłoszenia jest podanie kwoty netto, czyli bez uwzględnienia rachunków. Jest to chyba najlepszy działający sposób i również najczęściej stosowany. Dlatego nie należy się dziwić, że kwota 450 zł na miesiąc w dwuosobowym pokoju oznacza w rzeczywistości 450 zł czynszu do właściciela plus około 70 zł rachunków na osobę i jakaś kwota za internet, który prawie w każdym przypadku należy jakoś załatwić samemu. Czyli zamiast 450 zł wychodzi ponad 520 zł miesięcznie. A zimą jeszcze więcej. Ja w zeszłym roku dałam się w to wrobić, ponieważ czynsz wynosił 375 zł, a łącznie z rachunkami wychodziło mi sporo powyżej 500 zł miesięcznie. Dlatego warto uważać.
Informacja o przybliżonej wysokości rachunków często zawarta jest w treści ogłoszenia. Dlatego należy zawsze dokładnie przeczytać cały tekst. Niestety, wysokość opłat przeważnie jest zaniżana, więc należy sobie na wszelki wypadek doliczyć kilkanaście złotych do każdego miesiąca podczas wybierania mieszkania.
Sposobem na uzyskanie informacji o wysokości opłat jest spytanie lokatorów, o ile są oni obecni podczas naszych odwiedzin w interesującym nas mieszkaniu. Informacje z pierwszej ręki są lepsze niż od właściciela, który chce tylko zyskać lokatora w mieszkaniu.

LOKALIZACJA

Drugim ważnym elementem ogłoszenia jest lokalizacja mieszkania. I w tym przypadku wybór zależy od każdej osoby z osobna. Niektórzy chcą mieszkać bardzo blisko uczelni, innym nie przeszkadza codzienne dojeżdżanie komunikacją miejską. Ci pierwsi zazwyczaj płacą nieco więcej za mieszkanie, ci drudzy muszą zainwestować w bilety. W efekcie wychodzi podobnie cenowo.
Zaletą mieszkania blisko uczelni jest możliwość pospania pół godziny dłużej i niezależność od busów i tramwajów. Jestem osobą, która ceni sobie taką wygodę i od początku moich studiów starałam się znajdować pokoje na tyle blisko politechniki, aby nie musieć korzystać z komunikacji miejskiej. Należy pamiętać, że „blisko” uczelni może oznaczać pięć minut piechotą lub 20 minut tramwajem. Myślę, że warto sprawdzić, czy to pojęcie z ogłoszenia pokrywa się z naszym.
Mam sporo znajomych, którzy woleli spokój za oknem i mieszkali w pewnym oddaleniu od uczelni. Musieli codziennie dojeżdżać i niejednokrotnie spóźniali się przez korki lub przez tramwaj, który w ogóle się nie pojawił. W przypadku mieszkań oddalonych od uczelni warto zwrócić uwagę na przystanki, które znajdują się w pobliżu, aby ewentualnie przewidzieć, czy dojazd będzie skomplikowany.

ZDJĘCIA

Jak większość osób, unikam ogłoszeń bez zdjęć. W przypadku pokoju, w którym mam zamiar mieszkać co najmniej rok, liczą się nie tylko pieniądze. Ważne jest też, czy pokój nie jest obskurny, wyjęty żywcem z PRLu albo tak mikroskopijny, że poza biurkiem i łóżkiem ledwie mieści się w nim szafa, do której nie zmieści się nawet zeszyt.
Zdjęcia często są robione z takiej perspektywy, że pokoje wyglądają na duże i piękne. Ale na tym chyba polega marketing. O dokładnym wyglądzie pokoju należy przekonać się na miejscu, fotografie służą jedynie wstępnej eliminacji pokoi, które z góry nam się nie podobają. W końcu nie chcemy się źle czuć we własnym mieszkaniu.

ILE OSÓB?

Należy zwrócić uwagę na to, dla ilu osób przeznaczony jest pokój. Ze względu na różne preferencje można znaleźć pokoje jedno-, dwu- i trzyosobowe. Myślę, że ten punkt nie wymaga wielu wyjaśnień, bo to, z iloma osobami chcemy mieszkać w jednym pokoju zależy od indywidualnego nastawienia.
Dodatkową informacją, którą należy zweryfikować, jest liczba osób mieszkających w całym mieszkaniu. Może się bowiem okazać, że przy dużej liczbie współlokatorów nie dopchamy się rano do łazienki. Niestety, ta informacja często jest pomijana w ogłoszeniach przy liczbie lokatorów większej niż 4.

UMEBLOWANIE I WYPOSAŻENIE

W ogłoszeniach nie zawsze podawane jest wyposażenie mieszkania. Najczęściej jednak znaleźć można podstawowe elementy, takie jak kuchenka, pralka, lodówka, zamrażarka i kuchenka mikrofalowa. Czasem można wyłapać poszczególne elementy wyposażenia i umeblowania na zdjęciach pomieszczeń.

CZAS WYNAJMOWANIA

Jeśli zależy nam na zamieszkaniu od zaraz, zazwyczaj nie ma problemów ze znalezieniem dachu nad głową. Schody zaczynają się, gdy szukamy mieszkania od października, kiedy to zaczyna się rok akademicki. Właściciele mieszkań często idą na rękę studentom, pozwalając na opłacanie części kwoty w czasie, kiedy nie przebywamy w nich fizycznie przez cały miesiąc. Nie jest to jednak reguła.
Warto zwrócić uwagę na pokoje, które w ogłoszeniu mają zaznaczoną dostępność na przykład od września lub października. Wtedy zawsze można zaoszczędzić przez te kilka dodatkowych tygodni.

 

WSPÓŁLOKATOR

Niektórzy szukają pokoju dwuosobowego ze znajomymi, inni szukają jedynki, a jeszcze inni, tak jak ja, nastawiają się na nową przygodę z nieznaną wcześniej osobą. O wadach i zaletach takiego układu będzie osobna notka.
Jeżeli należycie do tej grupy, co ja, to należy zwrócić uwagę, czy osoba szukająca współlokatora określiła, jaki charakter jej odpowiada. Są ludzie, którzy preferują spokojnych i niepalących studentów i tacy, którzy szukają partnera do imprez. Wiadomo, że dopiero w praniu okaże się, jak dogadamy się z drugą osobą, ale można przynajmniej w niewielkim stopniu przewidzieć, czy nie będziemy dwoma sprzecznymi charakterami.
 
 
Na co jeszcze warto zwrócić uwagę podczas przeglądania ogłoszeń? Spotkaliście się kiedyś ze śmiesznymi ogłoszeniami o pokojach? Podzielcie się!
Pozdrawiam,
Zielona Małpa

 

Platformy

zBLOGowani.pl

Archiwa