Zielonej Małpy książkowa historia

Zielonej Małpy książkowa historia

Kiedyś byłam molem książkowym i praktycznie nie było dnia, żebym nie przeczytała chociaż kilku stron. Czytać nauczyłam się sama z małą pomocą babci, która była wyjątkowo cierpliwa, kiedy codziennie musiała czytać mi baśnie. Czasem kilka razy pod rząd tę samą.

– Aj, aj, aj! – jęczy szop – skręciłem sobie łapkę!
– Zaraz Ci pomożemy! – krzyknęła wiewiórka.
Do dziś pamiętam te kilka słów opowiadania, na którym stawiałam pierwsze czytelnicze kroki. Mam do nich pewien sentyment, jak można się domyślić.
Odkąd sięgam pamięcią, najlepszym prezentem na urodziny, czy święta, była właśnie książka. Do dzisiaj na półce w domu stoją różne zbiory baśni i pojedyncze powieści, które są takim reliktem z przeszłości.
Moim największym czytelniczym „osiągnięciem” było przeczytanie książki Harry Potter i Insygnia Śmierci w osiem godzin. Dosłownie wchłonęłam tę powieść.
W liceum odkryłam piękno czytania książek w pociągu, którym dojeżdżałam codziennie do szkoły. Często miałam pół godziny na wciągnięcie się w historię. Akurat na przełomie mojego gimnazjum i liceum do Polski dotarła fala Zmierzchu i przyznam, że przeczytałam wszystkie cztery tomy głównie z ciekawości i braku zrozumienia wobec fenomenu.
Potem, w klasie maturalnej, głównie z braku czasu, ilość czytanych książek (z wyłączeniem lektur) gwałtownie zmalała. A właściwie od tamtej pory czytałam tylko w wakacje i czasem w pociągu, gdy zjeżdżałam na weekend do domu.
Niedawno postanowiłam wrócić do czytania, bo wiem, że sprawiało mi to ogromną radość, zwiększało moje ortograficzne umiejętności i podbudowywało wyobraźnię i kreatywność. Zasadniczym powodem, dla którego decyzję podjęłam była wewnętrzna pustka, spowodowana zbyt dużą ilością seriali i filmów, ale głównie seriali. Choć bardzo lubię i doceniam te formy sztuki (bo to mimo wszystko sztuka, która jest mi bliższa niż współczesne malarstwo, czy dziwne performance), to trzeba im przyznać, że podają one na tacy obrazy, które niekoniecznie muszą nam odpowiadać. W przypadku literatury zawsze mamy możliwość stworzenia własnego świata, takiego, jaki chcemy.
Preferuję wypożyczanie książek z biblioteki. Kiedyś bywałam tam często i zapuszczałam korzenie, tyle razy ile nie mogłam się zdecydować. Lubię, gdy książka jest czytana, dlatego nie wyobrażam sobie posiadać ogromnej biblioteki w domu. Boli mnie widok zakurzonych i smutnych książek. Wolę wypożyczyć, choć nie pogardziłabym własnymi egzemplarzami książek, do których na pewno wrócę, takich jak seria o Harrym Potterze, powieści Agathy Christie, czy opowiadania o Sherlocku Holmesie. Jak widać, lubię serie. Wielotomowe historie, w których możemy poznać bohaterów lepiej niż siebie samych, możemy śledzić ich losy na przestrzeni lat i widzieć zmiany w ich charakterach.
A Wy lubicie czytać książki? Jakie gatunki literackie preferujecie? Jaka tematyka najbardziej do Was przemawia? Co najbardziej lubicie w książkach?
Liczę na wasze odpowiedzi!

Zapraszam również do polubienia mojego fanpejdża na facebooku, bo widzę dużo nowych twarzy i nicków!

Pozdrawiam,
Zielona Małpa
FacebooktwitterpinterestlinkedinmailFacebooktwitterpinterestlinkedinmail
  • Jako pani od biblioteki nie mogę nie lubić czytania… a na serio lubię książki, które oprócz walorów duchowych niosą jakiś ładunek wiedzowy, lubię dobre kryminały, wymienione przez Ciebie także, najbardziej wciągają mnie książki Jodi Picoult. Nie lubię słodkich romansów , których zakończenie można przewidzieć już po pierwszym rozdziale…

  • Lubię czytać. Książki polubiłam dzięki mojemu tacie, który czytał mi przed snem Harry'ego Pottera, gdy ja jeszcze nie umiałam czytać. Lubię wiele gatunków. Zazwyczaj jest sięgam po to, co mi wpdanie do rąk. Często są to powieści polecone przez inne osoby. Ja też lubię biblioteki, bo można wypożyczac za darmo, nie płacąc nic za to. Książek nigdy nie kupuje. Wolę je dostawać, bo wtedy przywołują u mnie na myśl wspomnienia odnośnie tego od kogo ją dostałam i na jaką okazję.

  • Ja uwielbiam czytać. Mimo, że teraz jestem w klasie maturalnej i czasu starcza mi jedynie na lektory to staram się wchłaniać i te historie. Najchętniej czytam kryminały, a jeszcze chętniej te rodem ze Skandynawii. 🙂 Kiedyś uwielbiałam romanse, ale chyba za dużo się ich naczytałam, bo mój wyidealizowany pogląd na temat mężczyzn i ogólnie związków zawsze mocno zderza się z rzeczywistością. Harry był dla mnie najcudowniejszym bohaterem młodych lat, później królowali Edward i Bella, a teraz Grey 😀 Trochę banalne, ale czasami przeczytanie takich lekkich książek potrafi bardzo odprężyć. 🙂

  • Mam dłuższą przerwę w czytaniu, lubię dobrą sensację, ew. kryminał. Książka musi mnie zainteresować po pierwszym rozdziale, inaczej odkładam, bo szkoda czasu.

  • Jak byłam mała namiętnie czytałam książki, często chodziłam do biblioteki. I serio to uwielbiałam, sprawiało mi to przyjemność. Potem z biegiem czasu to się jakoś rozmyło. Może dlatego, że za dzieciaka nic nie zajmowało mi głowy, a potem na tej głowie człowiek ma coraz więcej i więcej… I dla książek nie starczało już miejsca. Obecnie zaprzestałam już chodzenia do bibliotek, bo nie ma już tam moich ukochanych bibliotekarek, a te stare baby, które wiecznie mają minę, jakby im życie nie było miłe sprawiają, że tylko mi się odechciewa wszystkiego. Jakie książki lubię czytać? Chyba jakieś takie… psychologiczne. Opowiadające o ludziach, o życiu. Takie, które zatrzymują człowieka, zmuszają do refleksji.

  • Moja rodzina zawsze dbała o to by w dzieciństwie każdego dnia przeczytać mi fragment jakiejś książki. Ale od momentu gdy nauczyłam się czytać aż do 12 roku życia byłam nastawiona do literatury negatywnie. I dopiero cała saga "Zmierzch" pochłonęłam mnie do tego stopnia, że nagle pokochałam książki. Dziś z perspektywy osoby dorosłej mogę powiedzieć, że mam ogromny sentyment do tej serii za to, że dała mi ten dar czytania 😉 Obecnie jestem fanką biografii i aktualnie czytam Diora 🙂

  • Jodi Picoult kojarzę, ale nie pamiętam, czy kiedykolwiek miałam okazję zapoznać się z jej twórczością.

  • Czyli mamy dość podobne podejście do bibliotek 🙂

  • Kryminały skandynawskie to moja nowa miłość 🙂 Polecasz jakiegoś autora?

  • Ja często daję szansę aż do 1/3 książki. Jak mnie nie zainteresuje, to odkładam 🙂

  • Im człowiek starszy, tym więcej poważnych spraw kręci się w umyśle, więc tym trudniej jest się skupić na książce. Doskonale to rozumiem 🙂

  • Do biografii jestem dość sceptycznie nastawiona. Nie miałam nigdy okazji czytać takowej. Choć pewnie gdybym trafiła na jakąś lubianą postać, to pewnie sięgnęłabym z czystej ciekawości 🙂

  • Należę do Dyskusyjnego Klubu Książki, mieszczącego się przy naszej miejskiej bibliotece. Wobec tego zmuszona jestem niejako czytać różne gatunki. Pozdrawiam 🙂

  • Osobiście najbardziej (jak na razie) do gustu przypadła mi Camilla Lackberg z książką "Kamieniarz" 🙂

  • Ja lubię czytać, pisać 🙂 Najbardziej kocham powieści obyczajowe, dużo miłości, szczęścia, życiowych zakrętów. Kocham takie książki i mam ich mnóstwo na półce 🙂

  • Też w klasie maturalnej (czyli teraz…) zaczęłam mniej czytać. I też czuję się pusta. Jakbym nie miała życia. Cudem jest dla mnie każda noc, którą mogę stracić na czytanie jakiejś naprawdę dobrej książki.
    Miłość do książek przekazali mi rodzice, a jakże, gdy byłam niemowlakiem w wózeczku mama czytała Dostojewskiego i książki wojenne. Potem czytała mi Harry'ego Pottera, wręcz wraz z nim dorastałam, chociaż teraz wydaje mi się zbyt dziecinny. Lubię s-f, fantastykę dla dorosłych, powieści historyczne… Lem, Pratchett, Dick, Sapkowski, wspaniałe umysłu. Chociaż, dużo zawdzięczam też Małgorzacie Musierowicz i L.M. Montgomery.
    Ja zbieram swoją bibliotekę, nawet pokusiłam się o ex libris. Zawsze żyłam w mieszkaniu, w którym było więcej książek na metr kwadratowy niż kurzu, nieswojo czuję się w domach bez książek. No i moja półka mówi za mnie o tym, kim jestem. Dla mnie ważne jest takie określanie siebie i swojego terytorium.
    pozdrawiam 😀

  • W końcu do Ciebie zawitałam!
    Twoja czcionka to potwór, oczy pieką! Co do książek, kocham czytać, ale moje studia skutecznie zabijają przyjemność czytania. Nie czytam, bo lubię, tylko czytam i… analizuję. Taka narracja, taki język, takie związki frazeologiczne. Nie ma: czytam bo lubię, tylko "czytaj i analizuuuuuj".
    Nie idź na studia filologiczne ;_;

  • Dziękuję za uwagę o czcionce. Nie wiedziałam, że jest kiepska w odbiorze. Postaram się znaleźć inną, bo ważny jest dla mnie komfort czytelnika 🙂

  • PS. Dlatego poszłam na studia techniczne 🙂 Nie odbierają mi przyjemności z czytania 🙂

Comments are closed.

Platformy

zBLOGowani.pl

Archiwa