Miesiąc: Grudzień 2015

Czekoladoholiczka na spacerze

Czekoladoholiczka na spacerze

W ramach konkursu, o którym wspomniałam w poprzednim poście, postanowiłam zrobić coś kreatywnego.
Czekolada, każda, poza białą, zasługuje moim zdaniem na peany i przecudowne pieśni na jej cześć. Niesie ona ze sobą radość i poczucie bezpieczeństwa. A przynajmniej ja ją tak odczuwam.
W związku z konkursem nagrałam razem z moim chłopakiem filmik. Jestem główną i jedyną bohaterką. Przepraszam. Ja i czekolada Terravita. Razem wybrałyśmy się na spacer po pięknym Wrocławiu. Przed kamerą czuję się trochę nieswojo, ale starałam się dać z siebie wszystko.
Chciałam pokazać, że czekolada może być dodatkiem do prawie każdej czynności. Jest dość poręczna, więc zawsze zmieści się do torebki i łatwo po nią sięgnąć, by dodać sobie odwagi, zasmakować czekoladowej słodyczy w każdym miejscu, czy też osłodzić sobie oczekiwanie w kolejce.
Założenia miałam nieco inne, myślę jednak, że się Wam spodoba.
Ten wpis bierze udział w konkursie „Terravita zawsze ze mną” organizowanym przez platformę zBLOGowani.pl

zBLOGowani.pl

Terravita – zawsze ze mną!

Terravita – zawsze ze mną!

Kiedy myślę o moim dzieciństwie, widzę dwie wersje siebie. Jedna to mała, szczerbata wiercipięta biegająca po podwórku, z wiecznie zdartymi kolanami i brudnymi rękami. Druga to nad wyraz spokojna, czyściutka dziewczynka, siedząca w swoim wygodnym fotelu (tym samym, co teraz), czytająca kolejną książkę i zagryzając herbatę czekoladą.
Najlepszym i najczęstszym prezentem na święta, czy urodziny, była właśnie pyszna czekolada i ciekawa książka.

Obecnie najczęściej jem czekoladę do popołudniowej kawy i przed każdym kolokwium. Założę się, że kilka kostek skonsumuję również tuż przed moją obroną.
Uwielbiam dźwięk otwieranego opakowania z czekoladą. Nieistotne, czy to klasyczne opakowanie ze sreberkiem, czy takie z miękkiej folii, które otwiera się jak duży batonik. Muzyka dla moich uszu. Zresztą, widać to na powyższym obrazku.
Nie od dziś wiadomo, że czekolada ma różne pozytywne właściwości. Dla osób, które piją dużo kawy i jedzą dużo czekolady, dobrą wiadomością jest to, że czekolada zawiera w sobie (w zależności od rodzaju) stosunkowo duże ilości magnezu, który kawa wypłukuje z organizmu. Szczególnie duże jej ilości. Niedobór magnezu wiąże się ze skurczami, niewyspaniem i podenerwowaniem. Również z omdleniami, jak się w moim przypadku okazało.
Czekolada sprawi, że będziesz szczęśliwy. Zawiera związki, które zwiększają produkcję hormonów szczęścia. Oczywiście nie należy z tym przesadzać, bo kiedy się przytyje od obżarstwa, wcale się szczęśliwym nie będzie.
Moją ulubioną czekoladą jest taka z dużą zawartością kakao, czyli popularnie gorzka czekolada. Kiedy tylko zobaczyłam, że Terravita wypuściła nową serię czekolad gorzkich z nadzieniem, nie mogłam im oprzeć się i zakupiłam kilka z nich. Szczególnie upodobałam sobie dwa smaki: czekolada 70% cacao z crunchy i owocami oraz czekolada 70% cacao nadziewana wiśniowa.
Powyższe gify zostały wykonane przeze mnie i są moją własnością.
Dla zainteresowanych: jest konkurs, w którym można wygrać ciekawe nagrody. Serdecznie zapraszam do wzięcia udziału. Poniższy baner skieruje Was do strony z zasadami konkursu. Jest jeszcze czas do czwartku, więc spokojnie można wyrobić się przed imprezowym Sylwestrem!
zBLOGowani.pl

Świąteczni ulubieńcy

Świąteczni ulubieńcy

Zainspirowana tym, że dużo osób dodaje na swoich blogach wpisy o ulubionych filmach, piosenkach, czy książkach na święta, sama postanowiłam przedstawić Wam moją świąteczną playlistę!
FILMY
Kilkanaście lat temu wpisałabym na tę listę filmy takie jak: Kevin sam w domu, Kevin sam w Nowym Yorku, W krzywym zwierciadle: Witaj, Święty Mikołaju i Edward Nożycoręki. I choć dwa ostatnie filmy chętnie obejrzałabym ponownie, ponieważ od lat po nie nie sięgałam, to na Kevina raczej nie mam ochoty mimo równie długiej przerwy.
Te święta (This Christmas) 2007
Rodzina Whitfieldów spotyka się na święta w pełnym składzie po raz pierwszy od czterech lat. W tym czasie wiele się zmieniło. Co wyniknie z tego spotkania?
Ten film po raz pierwszy zobaczyłam w telewizji, kiedy odwiedzaliśmy rodzinnie rodzinę brata mojego taty na święta. Urzekła mnie familijna atmosfera i wzajemne stosunki poszczególnych bohaterów. Serdecznie polecam osobom, które chciałyby poczuć atmosferę świąt w afroamerykańskiej katolickiej rodzinie.
Nie ma jak święta (Nothing like the Holidays) 2008
Główny wątek bardzo podobny do poprzedniego filmu, ale tym razem w rodzinie latynoskiej. Trochę inne problemy, inne ich rozwiązanie i zakończenie. Polecam ze względu na rodzinną atmosferę.
Grinch: Świąt nie będzie (How the Grinch stole Christmas) 2000
Ten film zna chyba każdy. Ktosiowo przygotowuje się do Bożego Narodzenia. Prezenty, ozdoby, miłe słowa. Zielony samotnik, Grinch, który zamieszkuje jaskinię w pobliskiej górze, próbuje zniszczyć święta mieszkańcom.
Film ten lubię ze względu na przesłanie, jakie ze sobą niesie, czyli, że każdy ma w sobie zalążek dobra. Nieważne jak zły i oschły się wydaje. Trzeba go tylko wydobyć.
MUZYKA
W tym dziale mogłabym napisać pełno piosenek, które wprawiają mnie w nastrój świąteczny. Wybiorę kilka z nich.
Driving Home for Christmas – Chris Rea
Kojarzy mi się z powrotem na święta do domu i spotkaniem z całą rodziną. Teraz ma szczególne znaczenie, gdyż studiuję i w domu jestem naprawdę rzadko. Plus ten przepiękny głos – rozmarzyć się można…
Have youself a merry little Christmas – Frank Sinatra

Ten utworek lubię w wielu wykonaniach, jednak moim ulubionym jest właśnie to powyższe. Preferuję nieco starszą muzykę na święta, nowe piosenki rzadko mają w sobie „to coś”.
Let it snow – Dean Martin
Aż chciałoby się, aby spadł biały śnieg i pokrył wszystkie brudy na ulicach. Wtedy pewnie świąteczna atmosfera dopadłaby każdego bez wyjątku! Przepiękny utworek.
KSIĄŻKI
Rzadko czytam książki w okresie świątecznym, ponieważ najzwyczajniej nie mam na to czasu. Trzeba w końcu pomóc mamie w przygotowaniach, potem odwiedzić całą, bardzo liczną rodzinę i już jest po świętach. W tym roku wyjątkowo muszę przysiąść przy podręcznikach akademickich, aby w styczniu obronić się na piątkę, więc to głównie takie książki będą mi towarzyszyć.
Królowa Śniegu – Hans Christian Andersen
Piękna baśń, którą lubię od dzieciństwa. Trochę mi tylko smutno, że nie powstał żaden dobry film, który pokrywałby się z tą historią. Kraina lodu to przyjemny film, inspirowany Królową Śniegu, ale każdy oceni, że ta inspiracja jest bardzo luźna.
Myślę, że znajdę czas na przeczytanie jednej baśni w te święta.
Opowieść wigilijna – Charles Dickens
Opowiadanie, które większość przerabiała pewnie na języku polskim w szkole. Ma jednak ten potencjał, by przeczytać ją również samodzielnie i z własnej woli. Ciekawe są również adaptacje filmowe w różnych wersjach, niekoniecznie bożonarodzeniowe. Ale oryginalne opowiadanie zawsze będzie najlepsze.
Morderstwo w Boże Narodzenie – Agatha Christie
Tym razem powieść. Rodzina przyjeżdża na święta do domu rodzinnego, a senior rodu zostaje zamordowany. Hercules Poirot, który również został zaproszony, prowadzi śledztwo i odkrywa mordercę. Polecam!


Z okazji zbliżających się świąt Bożego Narodzenia chciałabym wszystkim razem i każdemu z osobna życzyć przyjemnych, rodzinnych świąt w dobrej atmosferze. Życzę również wielu prezentów pod choinką i uśmiechu na twarzach bliskich, kiedy dostaną Wasze prezenty. Nie przejedzcie się, ale najedzcie i oby wszystkie smakołyki na stole nie spowodowały nagłego przybrania na wadze. Wesołych Świąt!

Pozdrawiam,
Zielona Małpa
Za słodkie ciasta

Za słodkie ciasta

Kiedyś w liceum próbowałam poderwać pewnego chłopaka. Po kilku próbach uznałam, że skupię się na swoich umiejętnościach. Nasza rozmowa zeszła na tematy związane mniej lub bardziej bezpośrednio związane z jedzeniem.
– Wiesz, umiem piec ciasta, ciasteczka, pierniki, muffinki. Mam nadzieję, że lubisz – powiedziałam z lekkim uśmiechem.
– Nie, są dla mnie za słodkie – odpowiedział, po czym wziął kolejnego gryza (wcale nie słodkiego) Snickersa.
Przedświąteczne obserwacje

Przedświąteczne obserwacje

Staram się unikać centrów handlowych w weekendy, a szczególnie w niedziele, a jeszcze szczególniej w okresie przedświątecznym. Odrzucają mnie tłumy i kilkunastometrowe kolejki. Kasjerki uwijają się jak mogą, ale nie są w stanie nadążyć za taką ilością klientów. Wszędzie czuć ten nieprzyjemny smrodek potu zmieszanego z tanimi perfumami. Do tego ta beznadziejna sklepowa muzyka, nawet pastorałki w tej wersji trudno znieść. Ból głowy murowany.
Dzisiaj do Wrocławia przyjechali moi rodzice z bratem. Przyjeżdżają tak co roku w grudniu, aby zobaczyć Jarmark Bożonarodzeniowy na rynku. Mama stwierdziła, że musi znaleźć spodnie i buty dla mojego brata, więc bez centrum handlowego się niestety nie obeszło.
Udało mi się znaleźć bardzo uroczą kurtkę zimową w kolorze granatowym i przystępnej cenie. I to duży plus.
Ostatnio chodzę do centrum handlowego zawsze w tygodniu, Muszę jeszcze kupić prezenty dla rodziców na święta. Przy okazji szukam dla siebie ładnego portfela, bo w ciągu ostatnich dwóch lat przybyło mi tyle różnych kart, że obecny portfel już ich nie mieści. Niestety nie umiem znaleźć takiego, który mi odpowiada.
Zauważyłam kilka rzeczy, kiedy tak przemierzałam ścieżki między półkami i wieszakami.
Większość ludzi jest wyraźnie znudzona, zmęczona, nie zainteresowana. W dodatku taki natłok ludzi sprawia, że nie da się iść normalnie. Trzeba się kiwać jak rastafarianie i chodzić wolno jak zombie. A i to nie gwarantuje, że nie oberwie się od kogoś z łokcia. Nie da się spokojnie pooglądać kosmetyków w drogerii, a chamstwo, o którym kiedyś pisałam, osiąga wyżyny. Kto nie wie, to chodzi o chamskie otwieranie produktów „żeby wypróbować”, choć obok leży tester. Bardzo częste i nieprzyjemne zjawisko.
Dzieciaki są wyjątkowo głośne i nieznośne. Krzyki, wrzaski, płacz. Za każdym razem. Za dużo ludzi, duchota, głośno. Nie dziwię się.
W każdym sklepie są przeceny, ale mimo wszystko jest tam drogo. Więc chyba to zawyżanie cen przed przeceną jest prawdą.
Wszędzie jest pełno ozdób świątecznych, światełek, bombek i muzyki. Przesyt.
Co do jarmarku, to polecam każdemu, ale nie w weekend. Poruszaliśmy się w żółwim tempie. Niektóre stoiska mnie urzekły. Szczególnie to z mydłami marsylskimi. Przepiękne zapachy! Zaskoczyły mnie również czekoladowe wyroby w kształcie różnych narzędzi stylizowanych na zardzewiałe. Wyobraźcie sobie klucz francuski z czekolady w naturalnych rozmiarach, którego nie da się rozróżnić od prawdziwego. No właśnie.
Życzę miłego tygodnia!
Zielona Małpa

Platformy

zBLOGowani.pl

Archiwa