Miesiąc: Październik 2015

Halloween

Halloween

Dzisiaj Halloween. Tak naprawdę nigdy nie obchodziłam tego dnia w jakiś szczególny sposób. Kiedy byłam w podstawówce chciałyśmy z koleżankami poprzebierać się i iść zbierać słodycze. Rodzice nam zabronili, bo nie chcieli się ośmieszyć na oczach całej wsi (a wiadomo, jak to na wsi bywa). Dzisiaj wiem, że była to dość dobra decyzja.
Jedyną oznaką tego „święta” były straszne twarze wycinane w dyniach. Od kilkunastu lat hodujemy dynie na własny użytek, więc nie był to żaden wydatek. A całe przygotowanie strasznych latarni to ogromna przyjemność i świetna, twórcza zabawa. Takie dynie zawsze zdobiły nasz dom jesienią.
Jako dziecko uwielbiałam Halloween głównie z powodu specjalnych, strasznych odcinków ulubionych kreskówek i seriali. Był to jeden z tych dni w roku, kiedy nie dało się mnie odciągnąć od telewizora. A ja od zawsze lubiłam rzeczy lekko straszne, z elementem suspensu i powodujące dreszczyk. Do dziś mi to zostało. Od zawsze oglądałam niemieckie kanały, bo takie miałam w domu i mam do dzisiaj. Może włączę wieczorem telewizor i zobaczę, czy coś się tam zmieniło.
Poszczególne odcinki były przedzielone krótkimi wstawkami, w których królowały dynie, wampiry, duchy i różnorakie potwory. Wtedy oglądałam nawet te kreskówki, których zazwyczaj unikałam, bo miały ten halloweenowy klimat.
Kilka lat temu inne dzieciaki wpadły na pomysł, żeby iść przez wieś i krzyczeć: „Cukierek albo psikus!” przy każdych drzwiach. Udało im się nawet przekonać rodziców, żeby na to pozwolili. Ludzie jednak nie byli na to przygotowani i dzieciaki zebrały mało słodyczy, a mieszkańcy byli zaskoczeni „psikusami” w postaci papieru toaletowego rozrzuconego po ogródku.
Rok później, gdzieś w połowie października, ksiądz na mszy wygłosił kazanie o tym, że Halloween to ogromny grzech, a dokładnie grzech ciężki przeciw pierwszemu przykazaniu. Ja się z tym nie zgadzam, szczególnie, że najczęściej jest traktowane jako zabawa, pretekst do spotkania się ze znajomymi, przebrania się za czarownicę, czy seksownego ziemniaka (hit tegorocznego Halloween podobno). Dla wielu jest to ostatnia okazja do dobrej zabawy przed ponurym listopadem, adwentowym grudniem i, wreszcie, kolorowym karnawałem. Nie widzę w tym grzechu, dopóki ktoś nie próbuje rzeczywiście przywoływać duchów, czy oddawać satanistycznej ofiary bóstwom podziemi.
Od tamtego dnia chyba na żadnej posesji nie pojawiły się już dynie. U nas też. Każdy każdego zna i chce w oczach wioski pozostać normalną osobą. Nikt nie chce być na językach reszty. Ot, takie realia małych społeczności.
Od kilku lat nie obchodziłam Halloween w żaden sposób. Myślę, że w tym roku też się to nie zmieni. Może skuszę się na wieczorny seans Miasteczka Halloween, bo ten film od dawna za mną chodzi, a nigdy go nie oglądałam. Wieczorem czeka mnie też obejrzenie nowego odcinka mojego ulubionego serialu Doctor Who, więc mam się na co cieszyć cały dzień.
Gdyby ten dzień nie graniczył bezpośrednio z Dniem Wszystkich Świętych, być może skusiłabym się na jakąś tematyczną imprezę, co jest takim moim trochę ukrywanym marzeniem. No ale wolę na trzeźwo odwiedzać bliskich zmarłych i uczcić ten dzień należycie.
A jak Wy spędzacie dzisiejszy wieczór?
Pozdrawiam,
Zielona Małpa
Eksmisja

Eksmisja

Od początku października mamy w mieszkaniu pewien problem, o którym zwykle nie chce mówić się głośno. A problemem tym są karaluchy.
Gdzieś w pierwszym tygodniu wyczyściliśmy kuchnię na picuś glancuś, właściciel mieszkania dodatkowo odsunął szafki (sami nie chcieliśmy tego robić, ponieważ, gdyby coś się stało z meblami, musielibyśmy płacić) i mogliśmy posprzątać również po poprzednich lokatorach, którzy zostawili po sobie nawet serki pod szafką. Żadnego gniazda, ani willi nie znaleźliśmy. Tępiliśmy karaluchy sprayem przez ponad tydzień, jednak skubańce nadal przychodziły. Prawdopodobnie od sąsiadów przez kanały wentylacyjne.
Karaluchy to niezwykle ohydne robale. Szczególnie, kiedy wyobrazisz sobie, że biegają po Twoim jedzeniu i śmieją z Twojej diety. „Haha! Biały cukier! Laaamus.” A potem jeszcze śmieją Ci się w twarz… na Twojej twarzy! Tup tup tup z noska na uszko.
Postanowiliśmy, że trzeba się pozbyć niechcianych lokatorów, którzy do czynszu się nie dorzucają. Chamstwo i tyle!
Akurat we wtorek ktoś zadzwonił do drzwi. Who you gonna call? Ghostbusters! Panowie od dezynsekcji zaproponowali wykonanie eksmisji tych robali. Następnego dnia wykonali pierwszy etap.
We wtorek wieczorem trzeba było zabezpieczyć jedzenie i naczynia przed szkodliwym paskudztwem. Biegałam więc z kuchni do pokoju i z pokoju do kuchni przenosząc kolejne worki z żywnością. Jak pomoc dla ubogich. Spakowałam wszystko do reklamówek i zakleiłam taśmą. Rano dodatkowo włożyłam wszystko pod kołdrę. Zioła wystawiłam na balkon (jedzenie się nie zmieściło, a ziół nie udałoby się włożyć pod pościel, bo miałabym od razu zmielone), aby nie umarły od trucizny. 
Sam środek na karararaluchy nie jest jakoś wyjątkowo szkodliwy dla ludzi, ale lepiej być ostrożnym. Zdrowie w końcu najważniejsze.

W listopadzie i grudniu czekają nas jeszcze kolejne dwa etapy, gdyż trzeba robalom aż trzy razy zafundować odlot, aby się spakowały i wyniosły. Nie chcemy mieszkać z kolejnymi pokoleniami.

Jak się skończy ta historia? Zobaczymy.

Pozdrawiam,
Zielona Małpa

Jesienna kontemplacja

Jesienna kontemplacja

Dziś będzie wieczór dla mnie. Zrobię sobie ciepłą herbatkę z imbirem, wyciągnę z opakowania trzy ciasteczka, włączę Z archiwum X, rozsiądę się wygodnie i oddam w pełni jesiennej aurze. Nie będę myśleć o przyszłym tygodniu, ani o zeszłym.
http://kaboompics.com/
Jeśli będzie mi zimno, owinę się cieplutkim kocem. Kocem, który przeżył już wiele moich łez i wybuchów śmiechu. Mam nadzieję, że i tym razem wytrzyma.
A Ty? Co dzisiaj zrobisz?

RSS na Firefoxa – feedly

RSS na Firefoxa – feedly

Ze znalezieniem dobrej wtyczki do odczytu kanału RSS na Mozillę miałam nie lada problem. Wspólną cechą wszystkich rozszerzeń było to, że nowe wpisy nie wyświetlały się w widoczny sposób. Przetestowałam chyba z dziesięć różnych programów, aż w końcu się poddałam. Kilka dni później postanowiłam, że choćby nie wiem ile czasu miałabym spędzić przed laptopem, to znajdę rozwiązanie. I znalazłam.

Copy of Copy of Really Simple Syndication

Co lepsze, odkryłam, że ten sam program, a właściwie konto na stronie, możemy podłączyć do każdej z trzech testowanych przeglądarek i na dowolnym komputerze (o ile posiadamy konto na Google, Facebooku, Twitterze, Windowsie, Evernote czy Enterprise – nie znalazłam innej opcji logowania póki co). Dzięki temu możemy mieć dostęp do listy ulubionych blogów wszędzie.

Czytnik, o którym mowa to feedly.

Zrzut ekranu 2015-10-23 15.55.25

Na początek polecam zalogować się na tej stronce. Wystarczy kliknąć Przycisk Get started i wpisać dane jednego z podanych wcześniej portali w odpowiednich okienkach.

Zrzut ekranu 2015-10-23 14.42.30

Po poprawnym zalogowaniu będzie można wpisać adres jakiegoś bloga do pola znajdującego się na środku ekranu.

Zrzut ekranu 2015-10-23 14.44.00

Po wpisaniu można wcisnąć enter (co zaprowadzi nas do strony z wyświetlonymi kanałami bloga) albo wybrać jeden z kanałów, które zostały wyświetlone. Górny jest (z bardzo dużym prawdopodobieństwem) kanałem nowych wpisów.

Po wybraniu konkretnego kanału wyświetli nam się jego najnowsza zawartość. Aby dodać kanał do listy subskrybowanych, należy kliknąć zielony przycisk +feedly.

Zrzut ekranu 2015-10-23 14.44.19

Po lewej stronie wyświetli się okno do uzupełnienia. W pierwszym polu Title należy wpisać nazwę bloga. Jeżeli chcemy blogi dodatkowo posortować według uznania, to możemy od razu przyporządkować go do odpowiedniej kategorii. W tym celu klikamy w kwadracik pod napisem Collection i wpisujemy nazwę kategorii. Zatwierdzamy przyciskiem Add.

Zrzut ekranu 2015-10-23 14.44.31

Wprowadzony blog pojawia się na liście po prawej stronie. Wszystkie jego wpisy są domyślnie nieprzeczytane. Aby je „przeczytać” należy kliknąć w nazwę bloga, wtedy wyświetlą się ostatnie wpisy, i kliknąć w „fajeczkę” na wysokości wyświetlonego tytułu bloga.

Zrzut ekranu 2015-10-23 14.44.47

Na powyższym rysunku zaznaczyłam też w jaki sposób można dodać kolejnego bloga do subskrybcji. Po kliknięciu w przycisk Add Content pojawi się takie same pole do uzupełnienia, jak przy dodawaniu pierwszego bloga. Należy wpisać adres i postępować analogicznie. Po naciśnięciu pola Search będzie można wpisać adres bloga i strona znajdzie kanały, które wyświetlą się w pasku poniżej. Również należy postępować analogicznie.

WTYCZKA FEEDLY NOTIFIER

Aby w przeglądarce pojawiała się informacja o nowych wpisach, należy zainstalować wtyczkę feedly Notifier.

Poniżej linki do wtyczek do poszczególnych przeglądarek:

Mozilla Firefox

Google Chrome

Opera

Po kliknięciu odpowiedniego przycisku wystarczy kierować się podpowiedziami.

Zrzut ekranu 2015-10-23 14.52.01

Po poprawnej instalacji koło paska adresowego powinna pojawić się ikonka wtyczki.

Zrzut ekranu 2015-10-23 14.52.51

Aby wtyczka połączyła się z naszym kontem należy kliknąć w ikonkę, a następnie Zaloguj się.

Zrzut ekranu 2015-10-23 14.53.57

Jeżeli jesteśmy aktualnie zalogowani na stronie feedly, to wtyczka połączy się automatycznie z tym kontem. Ikona powinna podświetlić się na zielono.

Zrzut ekranu 2015-10-23 14.54.14

Pojawienie się nowego wpisu będzie sygnalizowane przez wyświetlenie się na ikonie liczby w czerwonym prostokącie.

Zrzut ekranu 2015-10-23 14.58.24

Po kliknięciu na taką ikonę wysunie się pasek z nowymi wpisami.

Zrzut ekranu 2015-10-23 14.58.32

Kliknięcie w wybrany link przeniesie nas na stronę z nowym wpisem. Wpis automatycznie oznaczany jest jako przeczytany.

Dodatkowo mamy trzy przyciski:

1. Otwiera wszystkie nieprzeczytane wpisy w nowych kartach;

2. Oznacza wszystkie wpisy jako przeczytane

3. Odświeża listę.

`

`

`

Nie testowałam tej wtyczki na innych przeglądarkach, myślę, że jej działanie jest bardzo podobne, może różnić się tylko trochę wyglądem.

Mam nadzieję, że ktoś z Was skorzysta z tego poradnika, bo RSS to fajna i, przede wszystkim, wygodna rzecz. Jeżeli ktoś miał jakieś dobre doświadczenia z czytnikami RSS na Mozilli, to proszę, niech da znać, bo może coś robiłam źle. A jeśli ktoś ma jakieś pytania, to można do mnie pisać, chętnie pomogę. kartofelekziemniaczany@tlen.pl

Jeżeli ktoś nie potrafi skorzystać ze stronki feedly, bo nie ma założonego konta na żadnym z wymienionych portali, to polecam założenie konta na gmailu. Z mojego doświadczenia wiem, że jest to bardzo fajna skrzynka pocztowa, mało spamu, dużo opcji. A za pomocą takiego konta można się zalogować do feedly.

`

Pozdrawiam serdecznie,

Zielona Małpa

RSS na Androida – RSS Reader

RSS na Androida – RSS Reader

Dzisiaj kolejna część poradnika dotyczącego RSS. Skupiłam się na moim smartfonie, ponieważ obsługa programu jest bardzo prosta, co pozwoliło mi napisać krótką i dość szybką notkę. Napisanie poradnika o RSS w Google Chrome zajęło mi bite 6 godzin.

Copy of Really Simple Syndication

Na początku przejrzałam opinie i oceny kilku aplikacji w Sklepie Play i po wstępnej analizie wybrałam RSS Reader.

SUBSKRYBOWANIE

Aby dodać kanał jakiegoś bloga do aplikacji należy kliknąć plusik (zaznaczony na zdjęciu).

2015-10-19 18.38.22

Wyświetlą się pola do uzupełnienia.

2015-10-19 18.38.53

W pole URL należy wpisać adres bloga, którego chcemy obserwować (np. zielonamalpa.blog.pl, nie musi być z http://).

W pole Title wpisujemy nazwę, pod jaką chcemy zapisać tego bloga (np. Zielona Małpa).

Możemy też zaznaczyć okienko Refresh only over Wifi, co sprawi, że kanały będą się odświeżać tylko, gdy nasz telefon będzie miał dostęp do sieci bezprzewodowej.

Po zatwierdzeniu pojawi nam się okno, w którym znajdują się wszystkie zasubskrybowane blogi. W tej aplikacji nie ma możliwości obserwowania samych komentarzy.

ODCZYTYWANIE NOWEGO WPISU

Kiedy pojawi się nowy wpis na blogu, a nasz telefon będzie miał dostęp do sieci, na górnym pasku wyświetli się ikonka programu.

2015-10-19 18.37.54Po otworzeniu aplikacji pojawi się okno, w którym znajdują się wszystkie zasubskrybowane blogi. Blogi z nowymi wpisami zaznaczone będą jako jaśniejsze (biała czcionka).

2015-10-19 18.39.34

Po kliknięciu w wybrany blog wyświetlają się ostatnie wpisy, nowe są napisane białą czcionką, stare szarą.

2015-10-22 21.16.35

To byłoby na tyle. Można się jeszcze pobawić ustawieniami, ale uważam, że w aplikacji mobilnej nie ma co się męczyć z dopieszczaniem szczegółów, jeżeli wszystko z góry działa dobrze.

Mam nadzieję, że pomogłam komuś tym poradnikiem.

W weekend można oczekiwać następnego, jeszcze zostały 3: Mozilla Firefox (strasznie ciężko jest mi coś opracować, bo ciężko znaleźć dobrą wtyczkę), Opera i samodzielny program. Czuję, że to będą długie wpisy, postaram się jednak ograniczyć do podstawowych funkcji.

Pozdrawiam,

Zielona Małpa

Platformy

zBLOGowani.pl

Archiwa